Każdy pragnie wolności...

piątek, 21 marca 2014

Część 5 - Skylar


Skylar odgarnęła blond kosmyki włosów za ucho i ponownie rozejrzała się po już dobrze znanym wnętrzu auta. Po chwili skierowała swój wzrok na Thresh’a, który jak zwykle był skupiony na jeździe i wydawał się nie zwracać uwagi na nic innego oprócz drogi. Dziewczyna założyła ręce i znacząco odchrząknęła, chcąc pokazać, że nadal jest tu obecna i domaga się wyjaśnień. Niestety jej starania poszły na marne i sama musiała zacząć rozmowę.
- Dlaczego nie było cię dzisiaj w szkole? – zapytała obojętnie, chociaż w jej oczach było wyraźne zainteresowanie.
- Musiałem coś załatwić – odparł krótko chłopak, włączając znak skrętu w prawo.
Ta odpowiedź nie wystarczała Skylar.
- W takim razie dlaczego przyjechałeś pod szkołę? – ciągnęła, poprawiając torbę na kolanach – A w ogóle to skąd masz mój numer? Nie przypominam sobie, abym ci go dawała.
Thresh milczał przez chwilę, a potem cicho westchnął.
- Nie odpuścisz, co? – pokręcił głową z lekkim uśmiechem na ustach, na co Sky wzruszyła ramionami.
- Mam prawo wiedzieć.
- Pod szkołę przyjechałem po ciebie, bo wiedziałem, że mamy dzisiaj korepetycję, a ponieważ muszę coś jeszcze zrobić, to jedziemy do mnie do domu. Numer mam od Amy.
Skylar nerwowo wypuściła powietrze z ust. Mogła się domyślić, że dostał ten numer od niej.
- Słyszałem, że się przyjaźniłyście – dodał Thresh, po czym spojrzał na Sky kątem oka, aby zobaczyć jej reakcję.
- To stare czasy – burknęła blondynka.
- Brakuje jej dawnej ciebie.
- A co ty możesz o nas wiedzieć?! – wybuchła w końcu Skylar – Po za  tym mam przyjaciółki, po co mi jeszcze Amy?
- W takim razie gdzie były te twoje „przyjaciółki”, kiedy jakiś facet zaciągał cię za zaplecze?
W jego głosie nie było złośliwości, ale te słowa sprawiły, że Sky zamilkła i odwróciła głowę w stronę okna.
- W każdym razie chcę ci tylko powiedzieć, że Amy nie ma ci za złe, że ją zostawiłaś. Nadal ma nadzieję, że znowu będziecie się przyjaźnić.
- Pf – Skylar prychnęła, ale zaraz potem spytała cicho – Lubisz ją?
- Jest naprawdę miłą i pozytywną osobą – odparł, uśmiechając się. Dziewczyna poczuła ukłucie w sercu, gdy zobaczyła jego twarz, kiedy wspominał o Amy – Można z nią pogadać. Przyciąga ludzi. Po za tym podziwiam ją za to, że chce spełnić swoje marzenia o pracy. Bycie modelką to niełatwy zawód, ale Amy ma urodę, a w dodatku jest inteligentna. Nie będzie miała problemu z dostaniem się do jakiejś agencji reklamowej.
- Zawsze chciała być modelką. Już w dzieciństwie o tym marzyła – skomentowała niegłośno blondynka, ale Thresh nic więcej nie powiedział.
Nagle samochód dotarł do tej samej okolicy, którą Skylar widziała w dniu przykrego incydentu. Znowu w oczy rzuciły jej się obdrapane mury w graffiti i nierówny chodnik. Po lewej stronie zobaczyła sklep z wybitymi oknami i stary budynek ze spalonym dachem. Zaczęła żałować, że zgodziła się pojechać z Thresh’em. Te ulice napawały ją strachem, a ona sama czuła dreszcze na ciele. Po paru minutach auto stanęło pod tą kamienicą co ostatnio. Thresh wysiadł, a ona nadal siedziała na swoim siedzeniu, bojąc się ruszyć z miejsca.
- Na co czekasz, księżniczko? – drzwi od strony pasażera otworzyły się.
Sky wstała niepewnie, a potem ruszyła za chłopakiem w stronę budynku. Poczęli wspinać się po kamiennych schodach, mijając przy tym ściany z odpadającym tynkiem i pęknięciami. Skylar nie mogła uwierzyć w to, że właśnie dobrowolnie wkroczyła do tej ruiny. Jak w ogóle można żyć w takim miejscu?
W końcu stanęli pod brązowymi drzwiami z numerkiem 6. Thresh otworzył mieszkanie i przepuścił Skylar przodem. Znajdowali się teraz w ciemnym przedpokoju.
- Jak chcesz to rzeczy zostaw tutaj – oznajmił brunet i sam ściągnął buty z nóg.
Skylar szybko pozbyła się swoich baletek i płaszcza, a potem podążyła za chłopakiem do jednego z pokoi.
- Zaczekaj w środku, a ja pójdę po coś do picia – usłyszała, kiedy stali przed drzwiami do pomieszczenia.
Thresh zniknął za zakrętem, a ona znalazła się w owym pokoju. Po przekroczeniu progu poczuła delikatny zapach męskich perfum. We wnętrzu panował lekki bałagan, ale to dodawało uroku niewielkiemu pomieszczeniu. Teraz, gdy było jasno mogła lepiej zobaczyć wszystkie elementy. Koło łóżka, na którym wcześniej leżała było wejście na balkon. Zaś na białych ścianach wisiały pojedyncze plakaty. Zaraz potem napotkała wzrokiem szafę i biurko z ciemnego drewna. Nie minęła chwila, a Sky usłyszała ciche miauknięcie dochodzące zza łóżka. Podeszła w tamtą stronę i zobaczyła czarnego kotka, który przyglądał jej się z nieufnością.
- Hej, Czarny – powiedziała cicho, przypominając sobie imię kota. Zaczęła wyciągać rękę w stronę zwierzęcia, a ono po prostu czmychnęło z powrotem pod mebel.
Westchnęła i usiadła na krześle koło biurka. Przesunęła wzrokiem po półeczkach obok i dostrzegła parę zdjęć. Mimo, że nie powinna była tego robić, sięgnęła po nie i zaczęła przeglądać. Na pierwszych były tropikalne miejsca, a na następnych zaś Thresh z jakimiś starszymi ludźmi. Ostatnie trzy zdjęcia przedstawiały Thresh’a z czarnowłosą dziewczyną. Skylar wstrzymała oddech. Kto to był?
Tymczasem do pokoju wrócił sam właściciel. Kiedy tylko blondynka usłyszała szczęk drzwi, natychmiast odłożyła zdjęcia z powrotem. Thresh postawił na biurku talerz z herbatnikami i lemoniadą.
- Nie miałem nic lepszego – powiedział, wsadzając sobie ciastko do ust – Częstuj się, a ja zmienię tylko koszulkę i możemy zaczynać.
Brunet podszedł do szafy i wyjął z niej czarny podkoszulek. Skylar nie potrafiła odwrócić wzroku od chłopaka, zmieniającego część garderoby. Podziwiała jego umięśnione plecy i ramiona. Po chwili było już po wszystkim i Thresh wrócił z powrotem do biurka, przystawiając sobie krzesło.
Sky nie mogła się skupić na tym co robili. Miała dziwne uczucie w brzuchu i nie mogła przestać spoglądać na miejsce obok. Chciała się skarcić za takie rozmyślanie o Thresh’u. Walczyła ze sobą, ale po prostu nie mogła. Gdy patrzyła na jego usta miała ochotę go pocałować. W tym momencie zupełnie zapomniała o swoim chłopaku.
Opanuj się dziewczyno. On nie jest dla ciebie, nawet nie zasługuje na taką laskę jak ty.
- Skylar, czy ty mnie w ogóle słuchasz? – usłyszała i poczuła jak ktoś dotyka jej ramienia.
- Nie – odpowiedziała, wyrwana z transu.
- Przynajmniej jesteś szczera – mruknął szatyn, po czym zaczął zamykać książki, które przed nimi leżały.
- Co ty robisz?
- Nie dasz rady się dzisiaj skupić, dlatego zostawmy to. Wolałbym abyś zrozumiała cały materiał, a nie urywki. Powtórzymy to na następnych korepetycjach – oznajmił i wstał z miejsca – Odwiozę cię do domu.
- Co? Nie – powiedziała szybko, po czym wstała gwałtownie z krzesła, uderzając głową o półkę obok. Na ziemię pofrunęły wszystkie pliki kartek, książki i zdjęcia. Skylar chwyciła się za tył głowy i osunęła się na podłogę, zaskoczona tym co się właśnie stało. Thresh kucnął koło dziewczyny i chwycił ją w pasie, unosząc delikatnie do góry. W jego ramionach czuła się niczym piórko.
- Dlaczego zawsze w mojej obecności muszą ci się przytrafiać takie rzeczy? – westchnął, po czym posadził Skylar na miękkim łóżku – Nic ci nie jest?
Sky nie odpowiedziała od razu, nadal zszokowana tym co się stało. Dopiero kiedy emocje opadły, poczuła ból w boku i z tyłu głowy.
- Cholera, krwawisz – Thresh prędko pognał do kuchni, a po chwili wrócił z apteczką w rękach. Zaczął opatrywać ranę, a Skylar cicho przeklinała swoją niezdarność. Za bardzo się wyrwała i w dodatku sama nie wiedziała dlaczego – To było tylko małe rozcięcie, ale już jest w porządku. Boli cię coś jeszcze?
- Prawy bok – wystękała, dotykając się w okolicach żeber.
- Mogę? – zapytał chłopak, chwytając za rogi jej tuniki – Tylko to obejrzę.
Skylar kiwnęła głową i zaraz potem poczuła jak palce Thresh’a zwinnie unoszą jej ubranie do góry i badają skórę na ciele. Przyłożyła dłonie do policzków, aby nie było widać, że wkradają się na nie rumieńce. W końcu szatyn widział jej koronkowy, czarny stanik.
- Wydaję mi się, że wszystko jest ok. Będziesz miała tylko siniaka w tym miejscu. Proszę cię, nie strasz mnie tak następnym razem – westchnął, po raz kolejny dzisiejszego dnia i zajął miejsce koło dziewczyny.
Praktycznie stykali się ramionami. Ona ani myślała o wstaniu z miejsca, zaś on głęboko się nad czymś zastanawiał.
- Ruszałaś je, prawda? – Thresh kiwnął głową w stronę fotografii porozrzucanych na podłodze.
- Ja… tak – przyznała się i zawstydzona odwróciła wzrok – Skąd wiedziałeś?
- Odłożyłaś je nie na tą półkę.
Sky spojrzała na ścianę i faktycznie – wcześniej zdjęcia leżały wyżej, a on uderzyła w półkę na którą w pośpiechu odłożyła rzeczy Thresha.
- Zawsze odkładam je w to samo miejsce. Nie ma szans, by jakieś zdjęcie wylądowało gdzie indziej – po tych słowach, chłopak podniósł się z łóżka i uklęknął na podłodze, aby pozbierać wszystko co Skylar zrzuciła z półki. Dziewczyna zaraz się przyłączyła i z obcym do tej pory poczuciem winy szepnęła,
- Przepraszam.
- Następnym razem, po prostu się zapytaj. Nie gryzę – odparł, sięgając po książkę w błękitnej okładce.
 - W takim razie, kim są ci ludzie na zdjęciach? – spytała, równie cicho jak poprzednio, po czym uniosła od góry jedną z fotografii. Thresh przerwał na chwilę zbieranie rzeczy i oparł się o tył łóżka.
- Powinienem ci zaufać? Powinienem zaufać takiej dziewczynie jak ty? – wzniósł oczy ku sufitowi – Powiem ci, jeśli ty wyjaśnisz mi skąd bierze się ta maska, którą nakładasz każdego dnia.
Skylar przełknęła ślinę. Przejrzał ją. Była cholernie ciekawa tego, co chłopak powie o ludziach na zdjęciach. Z drugiej strony, czy ona też mogła mu powiedzieć o sobie? W końcu był tylko tajemniczym gościem, który pomagał jej w nauce. Ale w końcu otrzymała od niego pomoc nie tylko związaną ze szkołą. Nie wiadomo co wydarzyłoby się, gdyby nie on. W dodatku, miała wrażenie, że on już wszystko o niej wiedział.
- Po co pytasz? – wypowiedziała swoje myśli na głos – Skoro już wiesz, to po co zadajesz te idiotyczne pytanie za każdym razem, gdy się widzimy?
Odpowiedziała jej cisza. Skylar ostatni raz zagryzła usta, po czym zaczęła mówić. Czuła się idiotycznie. Popełniała wielki błąd, bo w końcu co będzie, jeśli cała okolica „przez przypadek” się o niej dowie?
- Wszystko co mówiła ci o mnie Amy, to prawda. Ale jestem popularna, dlatego robię to co robię. Uwielbiam być w centrum zainteresowania i to nie moja wina, że po prostu staram się być najlepsza.
- Ale w czym najlepsza? Z tego co widziałem to skupiasz się tylko na tym, żeby mówić ludziom jakie to ich życie jest do dupy, a ty jesteś śliczna i najwspanialsza. Słyszałem jak obgadujesz innych i nigdy nie dajesz im prawa do głosu. To nie jest dobre, Skylar.
 - Mówi to ktoś, to żyje w takiej ruderze i przychodzi do szkoły w dziurawych spodniach. Tylko się wymądrzasz. Jesteś żałosny.
Sky przyłożyła dłoń do swoich ust. Znowu to zrobiła. Thresh nie wyglądał jakby się tym przejął.
- Przepraszam… Znowu.
- Spróbuj choć raz nie powiedzieć czegoś obraźliwego. To męczące.
Nastała krępująca cisza, a Skylar czuła się potwornie. Z jednej strony nienawidziła go, a z drugiej czuła pożądanie. To było nierealne.
- To teraz ty powiesz mi coś więcej na swój temat. Kto to? – postanowiła zmienić temat i wskazała na dwójkę starszych ludzi, na jednej z fotografii.
- Moi dziadkowie – powiedział po chwili namysłu – To oni mnie wychowali.
- A rodzice?
- Zginęli kiedy miałem pięć lat, nawet nie wiem jak. Babcia i dziadek nie chcieli mi powiedzieć. Wyprzedzając twoje kolejne pytanie, ta brunetka to moja siostra, Maddie. Też zginęła, ale inaczej niż moim rodzice. Gdybym tylko wtedy ją upilnował – chłopakowi zadrżał głos – Pewnie nadal by tu była.
- Thresh, tak mi przykro – Skylar czuła się, jakby sama miała się rozpłakać. Te informacje nią wstrząsnęły. Nie podejrzewała, że Thresh mógł mieć za sobą takie przeżycia – To na pewno nie była twoja wina.
- Ale to się stało, dlatego tu jestem. To miasto to moja ucieczka od przeszłości.
W tym momencie drzwi po pokoju otworzyły się i stanął w nich wysoki, jasnowłosy chłopak.
- Stary, mam problem. Masz może jakiś alkohol na cha… Cholera…
Blondyn zmierzył siedzącą na podłodze dwójkę zaskoczonym wzrokiem.
__________________________________
 Ok, spieprzyłam tą część. Mam ją już od lutego i nie mogłam się zdecydować, czy ją wstawić czy nie. Po prostu wydaje mi się taka, jakby to powiedzieć - sztuczna, a w dodatku krótka. Nie wiem, czy ktoś czekał na kissy (czyt. całowanie) i te inne sprawy, ale musiałam ich choć trochę zapoznać. Thresh nie jest łatwym typem osoby, Skylar będzie musiała się trochę postarać. Przepraszam, za błędy.


4 komentarze:

  1. Ojoj.. :>. Szczerze czytając ten rozdział myślałam, że wydarzy się coś zupełnie innego :3 Tak, masz racje, b miałam przeczucie, że się pocałują ^-^ Ale tak jest lepiej c: Tak trzymaj i powodzenia w części o Dominiku i Skylar również :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo, nareszcie *-*
    cudowny rozdział, naprawdę. Tresh mnie strasznie intryguje, i ta końcówka... strasznie smutna, mam nadzieję że coś się później wyjaśni z tą jego rodziną...
    dobrze wykreowałaś postać Skylar, lubię takie osóbki, nawet sama nie wiem dlaczego XD
    kurczę no, piszesz świetnie i nie pozostaje mi nic innego jak czekanie na część o Dominiku! weny! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne *,* Zapraszam do mnie na 19 c: Jest tam coś w rodzaju niespodzianki :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej, masz talent. Ta część bardzo mi się podoba, z resztą podoba mi się wszystko, co napiszesz :3 Zawsze po przeczytaniu kolejnej części mam niedosyt i chcę wiedzieć co stanie się dalej.
    Cieszy mnie to, że nie pędzisz z tymi kissami xd Akcja wolno się rozgrywa, lecz czytanie nie staje się nudne. Bosko opisujesz oraz masz wspaniałe dialogi.
    Czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń