Skylar odgarnęła blond kosmyki włosów za ucho i ponownie rozejrzała się po już dobrze znanym wnętrzu auta. Po chwili skierowała swój wzrok na Thresh’a, który jak zwykle był skupiony na jeździe i wydawał się nie zwracać uwagi na nic innego oprócz drogi. Dziewczyna założyła ręce i znacząco odchrząknęła, chcąc pokazać, że nadal jest tu obecna i domaga się wyjaśnień. Niestety jej starania poszły na marne i sama musiała zacząć rozmowę.
- Dlaczego
nie było cię dzisiaj w szkole? – zapytała obojętnie, chociaż w jej oczach było
wyraźne zainteresowanie.
- Musiałem
coś załatwić – odparł krótko chłopak, włączając znak skrętu w prawo.
Ta odpowiedź
nie wystarczała Skylar.
- W takim
razie dlaczego przyjechałeś pod szkołę? – ciągnęła, poprawiając torbę na
kolanach – A w ogóle to skąd masz mój numer? Nie przypominam sobie, abym ci go
dawała.
Thresh
milczał przez chwilę, a potem cicho westchnął.
- Nie
odpuścisz, co? – pokręcił głową z lekkim uśmiechem na ustach, na co Sky
wzruszyła ramionami.
- Mam prawo
wiedzieć.
- Pod szkołę
przyjechałem po ciebie, bo wiedziałem, że mamy dzisiaj korepetycję, a ponieważ
muszę coś jeszcze zrobić, to jedziemy do mnie do domu. Numer mam od Amy.
Skylar
nerwowo wypuściła powietrze z ust. Mogła się domyślić, że dostał ten numer od
niej.
- Słyszałem,
że się przyjaźniłyście – dodał Thresh, po czym spojrzał na Sky kątem oka, aby
zobaczyć jej reakcję.
- To stare czasy
– burknęła blondynka.
- Brakuje
jej dawnej ciebie.
- A co ty
możesz o nas wiedzieć?! – wybuchła w końcu Skylar – Po za tym mam przyjaciółki, po co mi jeszcze Amy?
- W takim
razie gdzie były te twoje „przyjaciółki”, kiedy jakiś facet zaciągał cię za
zaplecze?
W jego
głosie nie było złośliwości, ale te słowa sprawiły, że Sky zamilkła i odwróciła
głowę w stronę okna.
- W każdym
razie chcę ci tylko powiedzieć, że Amy nie ma ci za złe, że ją zostawiłaś.
Nadal ma nadzieję, że znowu będziecie się przyjaźnić.
- Pf – Skylar
prychnęła, ale zaraz potem spytała cicho – Lubisz ją?
- Jest
naprawdę miłą i pozytywną osobą – odparł, uśmiechając się. Dziewczyna poczuła
ukłucie w sercu, gdy zobaczyła jego twarz, kiedy wspominał o Amy – Można z nią
pogadać. Przyciąga ludzi. Po za tym podziwiam ją za to, że chce spełnić swoje
marzenia o pracy. Bycie modelką to niełatwy zawód, ale Amy ma urodę, a w
dodatku jest inteligentna. Nie będzie miała problemu z dostaniem się do jakiejś
agencji reklamowej.
- Zawsze
chciała być modelką. Już w dzieciństwie o tym marzyła – skomentowała niegłośno
blondynka, ale Thresh nic więcej nie powiedział.
Nagle
samochód dotarł do tej samej okolicy, którą Skylar widziała w dniu przykrego
incydentu. Znowu w oczy rzuciły jej się obdrapane mury w graffiti i nierówny
chodnik. Po lewej stronie zobaczyła sklep z wybitymi oknami i stary budynek ze
spalonym dachem. Zaczęła żałować, że zgodziła się pojechać z Thresh’em. Te
ulice napawały ją strachem, a ona sama czuła dreszcze na ciele. Po paru
minutach auto stanęło pod tą kamienicą co ostatnio. Thresh wysiadł, a ona nadal
siedziała na swoim siedzeniu, bojąc się ruszyć z miejsca.
- Na co
czekasz, księżniczko? – drzwi od strony pasażera otworzyły się.
Sky wstała
niepewnie, a potem ruszyła za chłopakiem w stronę budynku. Poczęli wspinać się
po kamiennych schodach, mijając przy tym ściany z odpadającym tynkiem i
pęknięciami. Skylar nie mogła uwierzyć w to, że właśnie dobrowolnie wkroczyła
do tej ruiny. Jak w ogóle można żyć w takim miejscu?
W końcu
stanęli pod brązowymi drzwiami z numerkiem 6. Thresh otworzył mieszkanie i
przepuścił Skylar przodem. Znajdowali się teraz w ciemnym przedpokoju.
- Jak chcesz
to rzeczy zostaw tutaj – oznajmił brunet i sam ściągnął buty z nóg.
Skylar
szybko pozbyła się swoich baletek i płaszcza, a potem podążyła za chłopakiem do
jednego z pokoi.
- Zaczekaj w
środku, a ja pójdę po coś do picia – usłyszała, kiedy stali przed drzwiami do
pomieszczenia.
Thresh
zniknął za zakrętem, a ona znalazła się w owym pokoju. Po przekroczeniu progu
poczuła delikatny zapach męskich perfum. We wnętrzu panował lekki bałagan, ale
to dodawało uroku niewielkiemu pomieszczeniu. Teraz, gdy było jasno mogła
lepiej zobaczyć wszystkie elementy. Koło łóżka, na którym wcześniej leżała było
wejście na balkon. Zaś na białych ścianach wisiały pojedyncze plakaty. Zaraz
potem napotkała wzrokiem szafę i biurko z ciemnego drewna. Nie minęła chwila, a
Sky usłyszała ciche miauknięcie dochodzące zza łóżka. Podeszła w tamtą stronę i
zobaczyła czarnego kotka, który przyglądał jej się z nieufnością.
- Hej,
Czarny – powiedziała cicho, przypominając sobie imię kota. Zaczęła wyciągać
rękę w stronę zwierzęcia, a ono po prostu czmychnęło z powrotem pod mebel.
Westchnęła i
usiadła na krześle koło biurka. Przesunęła wzrokiem po półeczkach obok i
dostrzegła parę zdjęć. Mimo, że nie powinna była tego robić, sięgnęła po nie i
zaczęła przeglądać. Na pierwszych były tropikalne miejsca, a na następnych zaś
Thresh z jakimiś starszymi ludźmi. Ostatnie trzy zdjęcia przedstawiały Thresh’a
z czarnowłosą dziewczyną. Skylar wstrzymała oddech. Kto to był?
Tymczasem do
pokoju wrócił sam właściciel. Kiedy tylko blondynka usłyszała szczęk drzwi,
natychmiast odłożyła zdjęcia z powrotem. Thresh postawił na biurku talerz z
herbatnikami i lemoniadą.
- Nie miałem
nic lepszego – powiedział, wsadzając sobie ciastko do ust – Częstuj się, a ja
zmienię tylko koszulkę i możemy zaczynać.
Brunet
podszedł do szafy i wyjął z niej czarny podkoszulek. Skylar nie potrafiła
odwrócić wzroku od chłopaka, zmieniającego część garderoby. Podziwiała jego umięśnione
plecy i ramiona. Po chwili było już po wszystkim i Thresh wrócił z powrotem do
biurka, przystawiając sobie krzesło.
Sky nie
mogła się skupić na tym co robili. Miała dziwne uczucie w brzuchu i nie mogła
przestać spoglądać na miejsce obok. Chciała się skarcić za takie rozmyślanie o
Thresh’u. Walczyła ze sobą, ale po prostu nie mogła. Gdy patrzyła na jego usta
miała ochotę go pocałować. W tym momencie zupełnie zapomniała o swoim chłopaku.
Opanuj się dziewczyno. On nie jest
dla ciebie, nawet nie zasługuje na taką laskę jak ty.
- Skylar,
czy ty mnie w ogóle słuchasz? – usłyszała i poczuła jak ktoś dotyka jej
ramienia.
- Nie – odpowiedziała,
wyrwana z transu.
- Przynajmniej
jesteś szczera – mruknął szatyn, po czym zaczął zamykać książki, które przed
nimi leżały.
- Co ty
robisz?
- Nie dasz
rady się dzisiaj skupić, dlatego zostawmy to. Wolałbym abyś zrozumiała cały
materiał, a nie urywki. Powtórzymy to na następnych korepetycjach – oznajmił i
wstał z miejsca – Odwiozę cię do domu.
- Co? Nie –
powiedziała szybko, po czym wstała gwałtownie z krzesła, uderzając głową o
półkę obok. Na ziemię pofrunęły wszystkie pliki kartek, książki i zdjęcia.
Skylar chwyciła się za tył głowy i osunęła się na podłogę, zaskoczona tym co
się właśnie stało. Thresh kucnął koło dziewczyny i chwycił ją w pasie, unosząc
delikatnie do góry. W jego ramionach czuła się niczym piórko.
- Dlaczego
zawsze w mojej obecności muszą ci się przytrafiać takie rzeczy? – westchnął, po
czym posadził Skylar na miękkim łóżku – Nic ci nie jest?
Sky nie
odpowiedziała od razu, nadal zszokowana tym co się stało. Dopiero kiedy emocje
opadły, poczuła ból w boku i z tyłu głowy.
- Cholera,
krwawisz – Thresh prędko pognał do kuchni, a po chwili wrócił z apteczką w
rękach. Zaczął opatrywać ranę, a Skylar cicho przeklinała swoją niezdarność. Za
bardzo się wyrwała i w dodatku sama nie wiedziała dlaczego – To było tylko małe
rozcięcie, ale już jest w porządku. Boli cię coś jeszcze?
- Prawy bok
– wystękała, dotykając się w okolicach żeber.
- Mogę? –
zapytał chłopak, chwytając za rogi jej tuniki – Tylko to obejrzę.
Skylar
kiwnęła głową i zaraz potem poczuła jak palce Thresh’a zwinnie unoszą jej
ubranie do góry i badają skórę na ciele. Przyłożyła dłonie do policzków, aby
nie było widać, że wkradają się na nie rumieńce. W końcu szatyn widział jej
koronkowy, czarny stanik.
- Wydaję mi
się, że wszystko jest ok. Będziesz miała tylko siniaka w tym miejscu. Proszę
cię, nie strasz mnie tak następnym razem – westchnął, po raz kolejny
dzisiejszego dnia i zajął miejsce koło dziewczyny.
Praktycznie
stykali się ramionami. Ona ani myślała o wstaniu z miejsca, zaś on głęboko się
nad czymś zastanawiał.
- Ruszałaś
je, prawda? – Thresh kiwnął głową w stronę fotografii porozrzucanych na
podłodze.
- Ja… tak –
przyznała się i zawstydzona odwróciła wzrok – Skąd wiedziałeś?
- Odłożyłaś
je nie na tą półkę.
Sky
spojrzała na ścianę i faktycznie – wcześniej zdjęcia leżały wyżej, a on
uderzyła w półkę na którą w pośpiechu odłożyła rzeczy Thresha.
- Zawsze
odkładam je w to samo miejsce. Nie ma szans, by jakieś zdjęcie wylądowało gdzie
indziej – po tych słowach, chłopak podniósł się z łóżka i uklęknął na podłodze,
aby pozbierać wszystko co Skylar zrzuciła z półki. Dziewczyna zaraz się
przyłączyła i z obcym do tej pory poczuciem winy szepnęła,
-
Przepraszam.
- Następnym
razem, po prostu się zapytaj. Nie gryzę – odparł, sięgając po książkę w
błękitnej okładce.
- W takim razie, kim są ci ludzie na
zdjęciach? – spytała, równie cicho jak poprzednio, po czym uniosła od góry jedną
z fotografii. Thresh przerwał na chwilę zbieranie rzeczy i oparł się o tył
łóżka.
- Powinienem
ci zaufać? Powinienem zaufać takiej dziewczynie jak ty? – wzniósł oczy ku
sufitowi – Powiem ci, jeśli ty wyjaśnisz mi skąd bierze się ta maska, którą
nakładasz każdego dnia.
Skylar
przełknęła ślinę. Przejrzał ją. Była cholernie ciekawa tego, co chłopak powie o
ludziach na zdjęciach. Z drugiej strony, czy ona też mogła mu powiedzieć o
sobie? W końcu był tylko tajemniczym gościem, który pomagał jej w nauce. Ale w
końcu otrzymała od niego pomoc nie tylko związaną ze szkołą. Nie wiadomo co
wydarzyłoby się, gdyby nie on. W dodatku, miała wrażenie, że on już wszystko o
niej wiedział.
- Po co
pytasz? – wypowiedziała swoje myśli na głos – Skoro już wiesz, to po co
zadajesz te idiotyczne pytanie za każdym razem, gdy się widzimy?
Odpowiedziała
jej cisza. Skylar ostatni raz zagryzła usta, po czym zaczęła mówić. Czuła się
idiotycznie. Popełniała wielki błąd, bo w końcu co będzie, jeśli cała okolica
„przez przypadek” się o niej dowie?
- Wszystko
co mówiła ci o mnie Amy, to prawda. Ale jestem popularna, dlatego robię to co
robię. Uwielbiam być w centrum zainteresowania i to nie moja wina, że po prostu
staram się być najlepsza.
- Ale w czym
najlepsza? Z tego co widziałem to skupiasz się tylko na tym, żeby mówić ludziom
jakie to ich życie jest do dupy, a ty jesteś śliczna i najwspanialsza.
Słyszałem jak obgadujesz innych i nigdy nie dajesz im prawa do głosu. To nie
jest dobre, Skylar.
- Mówi to ktoś, to żyje w takiej ruderze i
przychodzi do szkoły w dziurawych spodniach. Tylko się
wymądrzasz. Jesteś żałosny.
Sky
przyłożyła dłoń do swoich ust. Znowu to zrobiła. Thresh nie wyglądał jakby się
tym przejął.
- Przepraszam…
Znowu.
- Spróbuj
choć raz nie powiedzieć czegoś obraźliwego. To męczące.
Nastała
krępująca cisza, a Skylar czuła się potwornie. Z jednej strony nienawidziła go,
a z drugiej czuła pożądanie. To było nierealne.
- To teraz
ty powiesz mi coś więcej na swój temat. Kto to? – postanowiła zmienić temat i wskazała
na dwójkę starszych ludzi, na jednej z fotografii.
- Moi
dziadkowie – powiedział po chwili namysłu – To oni mnie wychowali.
- A rodzice?
- Zginęli
kiedy miałem pięć lat, nawet nie wiem jak. Babcia i dziadek nie chcieli mi
powiedzieć. Wyprzedzając twoje kolejne pytanie, ta brunetka to
moja siostra, Maddie. Też zginęła, ale inaczej niż moim rodzice. Gdybym tylko
wtedy ją upilnował – chłopakowi zadrżał głos – Pewnie nadal by tu była.
- Thresh,
tak mi przykro – Skylar czuła się, jakby sama miała się rozpłakać. Te
informacje nią wstrząsnęły. Nie podejrzewała, że Thresh mógł mieć za sobą takie
przeżycia – To na pewno nie była twoja wina.
- Ale to się
stało, dlatego tu jestem. To miasto to moja ucieczka od przeszłości.
W tym
momencie drzwi po pokoju otworzyły się i stanął w nich wysoki, jasnowłosy
chłopak.
- Stary, mam
problem. Masz może jakiś alkohol na cha… Cholera…
Blondyn
zmierzył siedzącą na podłodze dwójkę zaskoczonym wzrokiem.
__________________________________
Ok, spieprzyłam tą część. Mam ją już od lutego i nie mogłam się zdecydować, czy ją wstawić czy nie. Po prostu wydaje mi się taka, jakby to powiedzieć - sztuczna, a w dodatku krótka. Nie wiem, czy ktoś czekał na kissy (czyt. całowanie) i te inne sprawy, ale musiałam ich choć trochę zapoznać. Thresh nie jest łatwym typem osoby, Skylar będzie musiała się trochę postarać. Przepraszam, za błędy.
.jpg)
Ojoj.. :>. Szczerze czytając ten rozdział myślałam, że wydarzy się coś zupełnie innego :3 Tak, masz racje, b miałam przeczucie, że się pocałują ^-^ Ale tak jest lepiej c: Tak trzymaj i powodzenia w części o Dominiku i Skylar również :p
OdpowiedzUsuńOo, nareszcie *-*
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział, naprawdę. Tresh mnie strasznie intryguje, i ta końcówka... strasznie smutna, mam nadzieję że coś się później wyjaśni z tą jego rodziną...
dobrze wykreowałaś postać Skylar, lubię takie osóbki, nawet sama nie wiem dlaczego XD
kurczę no, piszesz świetnie i nie pozostaje mi nic innego jak czekanie na część o Dominiku! weny! :3
Cudne *,* Zapraszam do mnie na 19 c: Jest tam coś w rodzaju niespodzianki :3
OdpowiedzUsuńJej, masz talent. Ta część bardzo mi się podoba, z resztą podoba mi się wszystko, co napiszesz :3 Zawsze po przeczytaniu kolejnej części mam niedosyt i chcę wiedzieć co stanie się dalej.
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to, że nie pędzisz z tymi kissami xd Akcja wolno się rozgrywa, lecz czytanie nie staje się nudne. Bosko opisujesz oraz masz wspaniałe dialogi.
Czekam na więcej