Każdy pragnie wolności...

czwartek, 3 kwietnia 2014

INFORMACJA na ROCK-FOR-LOVE

Ok, więc na moim drugim blogu pojawiła się informacja, która (mam nadzieję) może kogoś zainteresuje :)
Wszystko tutaj:
http://rock-for-love.blogspot.com/

Co do części Dominika - pojawi się niedługo, już mam początek.
Do następnego,
Cassidy

piątek, 21 marca 2014

Część 5 - Skylar


Skylar odgarnęła blond kosmyki włosów za ucho i ponownie rozejrzała się po już dobrze znanym wnętrzu auta. Po chwili skierowała swój wzrok na Thresh’a, który jak zwykle był skupiony na jeździe i wydawał się nie zwracać uwagi na nic innego oprócz drogi. Dziewczyna założyła ręce i znacząco odchrząknęła, chcąc pokazać, że nadal jest tu obecna i domaga się wyjaśnień. Niestety jej starania poszły na marne i sama musiała zacząć rozmowę.
- Dlaczego nie było cię dzisiaj w szkole? – zapytała obojętnie, chociaż w jej oczach było wyraźne zainteresowanie.
- Musiałem coś załatwić – odparł krótko chłopak, włączając znak skrętu w prawo.
Ta odpowiedź nie wystarczała Skylar.
- W takim razie dlaczego przyjechałeś pod szkołę? – ciągnęła, poprawiając torbę na kolanach – A w ogóle to skąd masz mój numer? Nie przypominam sobie, abym ci go dawała.
Thresh milczał przez chwilę, a potem cicho westchnął.
- Nie odpuścisz, co? – pokręcił głową z lekkim uśmiechem na ustach, na co Sky wzruszyła ramionami.
- Mam prawo wiedzieć.
- Pod szkołę przyjechałem po ciebie, bo wiedziałem, że mamy dzisiaj korepetycję, a ponieważ muszę coś jeszcze zrobić, to jedziemy do mnie do domu. Numer mam od Amy.
Skylar nerwowo wypuściła powietrze z ust. Mogła się domyślić, że dostał ten numer od niej.
- Słyszałem, że się przyjaźniłyście – dodał Thresh, po czym spojrzał na Sky kątem oka, aby zobaczyć jej reakcję.
- To stare czasy – burknęła blondynka.
- Brakuje jej dawnej ciebie.
- A co ty możesz o nas wiedzieć?! – wybuchła w końcu Skylar – Po za  tym mam przyjaciółki, po co mi jeszcze Amy?
- W takim razie gdzie były te twoje „przyjaciółki”, kiedy jakiś facet zaciągał cię za zaplecze?
W jego głosie nie było złośliwości, ale te słowa sprawiły, że Sky zamilkła i odwróciła głowę w stronę okna.
- W każdym razie chcę ci tylko powiedzieć, że Amy nie ma ci za złe, że ją zostawiłaś. Nadal ma nadzieję, że znowu będziecie się przyjaźnić.
- Pf – Skylar prychnęła, ale zaraz potem spytała cicho – Lubisz ją?
- Jest naprawdę miłą i pozytywną osobą – odparł, uśmiechając się. Dziewczyna poczuła ukłucie w sercu, gdy zobaczyła jego twarz, kiedy wspominał o Amy – Można z nią pogadać. Przyciąga ludzi. Po za tym podziwiam ją za to, że chce spełnić swoje marzenia o pracy. Bycie modelką to niełatwy zawód, ale Amy ma urodę, a w dodatku jest inteligentna. Nie będzie miała problemu z dostaniem się do jakiejś agencji reklamowej.
- Zawsze chciała być modelką. Już w dzieciństwie o tym marzyła – skomentowała niegłośno blondynka, ale Thresh nic więcej nie powiedział.
Nagle samochód dotarł do tej samej okolicy, którą Skylar widziała w dniu przykrego incydentu. Znowu w oczy rzuciły jej się obdrapane mury w graffiti i nierówny chodnik. Po lewej stronie zobaczyła sklep z wybitymi oknami i stary budynek ze spalonym dachem. Zaczęła żałować, że zgodziła się pojechać z Thresh’em. Te ulice napawały ją strachem, a ona sama czuła dreszcze na ciele. Po paru minutach auto stanęło pod tą kamienicą co ostatnio. Thresh wysiadł, a ona nadal siedziała na swoim siedzeniu, bojąc się ruszyć z miejsca.
- Na co czekasz, księżniczko? – drzwi od strony pasażera otworzyły się.
Sky wstała niepewnie, a potem ruszyła za chłopakiem w stronę budynku. Poczęli wspinać się po kamiennych schodach, mijając przy tym ściany z odpadającym tynkiem i pęknięciami. Skylar nie mogła uwierzyć w to, że właśnie dobrowolnie wkroczyła do tej ruiny. Jak w ogóle można żyć w takim miejscu?
W końcu stanęli pod brązowymi drzwiami z numerkiem 6. Thresh otworzył mieszkanie i przepuścił Skylar przodem. Znajdowali się teraz w ciemnym przedpokoju.
- Jak chcesz to rzeczy zostaw tutaj – oznajmił brunet i sam ściągnął buty z nóg.
Skylar szybko pozbyła się swoich baletek i płaszcza, a potem podążyła za chłopakiem do jednego z pokoi.
- Zaczekaj w środku, a ja pójdę po coś do picia – usłyszała, kiedy stali przed drzwiami do pomieszczenia.
Thresh zniknął za zakrętem, a ona znalazła się w owym pokoju. Po przekroczeniu progu poczuła delikatny zapach męskich perfum. We wnętrzu panował lekki bałagan, ale to dodawało uroku niewielkiemu pomieszczeniu. Teraz, gdy było jasno mogła lepiej zobaczyć wszystkie elementy. Koło łóżka, na którym wcześniej leżała było wejście na balkon. Zaś na białych ścianach wisiały pojedyncze plakaty. Zaraz potem napotkała wzrokiem szafę i biurko z ciemnego drewna. Nie minęła chwila, a Sky usłyszała ciche miauknięcie dochodzące zza łóżka. Podeszła w tamtą stronę i zobaczyła czarnego kotka, który przyglądał jej się z nieufnością.
- Hej, Czarny – powiedziała cicho, przypominając sobie imię kota. Zaczęła wyciągać rękę w stronę zwierzęcia, a ono po prostu czmychnęło z powrotem pod mebel.
Westchnęła i usiadła na krześle koło biurka. Przesunęła wzrokiem po półeczkach obok i dostrzegła parę zdjęć. Mimo, że nie powinna była tego robić, sięgnęła po nie i zaczęła przeglądać. Na pierwszych były tropikalne miejsca, a na następnych zaś Thresh z jakimiś starszymi ludźmi. Ostatnie trzy zdjęcia przedstawiały Thresh’a z czarnowłosą dziewczyną. Skylar wstrzymała oddech. Kto to był?
Tymczasem do pokoju wrócił sam właściciel. Kiedy tylko blondynka usłyszała szczęk drzwi, natychmiast odłożyła zdjęcia z powrotem. Thresh postawił na biurku talerz z herbatnikami i lemoniadą.
- Nie miałem nic lepszego – powiedział, wsadzając sobie ciastko do ust – Częstuj się, a ja zmienię tylko koszulkę i możemy zaczynać.
Brunet podszedł do szafy i wyjął z niej czarny podkoszulek. Skylar nie potrafiła odwrócić wzroku od chłopaka, zmieniającego część garderoby. Podziwiała jego umięśnione plecy i ramiona. Po chwili było już po wszystkim i Thresh wrócił z powrotem do biurka, przystawiając sobie krzesło.
Sky nie mogła się skupić na tym co robili. Miała dziwne uczucie w brzuchu i nie mogła przestać spoglądać na miejsce obok. Chciała się skarcić za takie rozmyślanie o Thresh’u. Walczyła ze sobą, ale po prostu nie mogła. Gdy patrzyła na jego usta miała ochotę go pocałować. W tym momencie zupełnie zapomniała o swoim chłopaku.
Opanuj się dziewczyno. On nie jest dla ciebie, nawet nie zasługuje na taką laskę jak ty.
- Skylar, czy ty mnie w ogóle słuchasz? – usłyszała i poczuła jak ktoś dotyka jej ramienia.
- Nie – odpowiedziała, wyrwana z transu.
- Przynajmniej jesteś szczera – mruknął szatyn, po czym zaczął zamykać książki, które przed nimi leżały.
- Co ty robisz?
- Nie dasz rady się dzisiaj skupić, dlatego zostawmy to. Wolałbym abyś zrozumiała cały materiał, a nie urywki. Powtórzymy to na następnych korepetycjach – oznajmił i wstał z miejsca – Odwiozę cię do domu.
- Co? Nie – powiedziała szybko, po czym wstała gwałtownie z krzesła, uderzając głową o półkę obok. Na ziemię pofrunęły wszystkie pliki kartek, książki i zdjęcia. Skylar chwyciła się za tył głowy i osunęła się na podłogę, zaskoczona tym co się właśnie stało. Thresh kucnął koło dziewczyny i chwycił ją w pasie, unosząc delikatnie do góry. W jego ramionach czuła się niczym piórko.
- Dlaczego zawsze w mojej obecności muszą ci się przytrafiać takie rzeczy? – westchnął, po czym posadził Skylar na miękkim łóżku – Nic ci nie jest?
Sky nie odpowiedziała od razu, nadal zszokowana tym co się stało. Dopiero kiedy emocje opadły, poczuła ból w boku i z tyłu głowy.
- Cholera, krwawisz – Thresh prędko pognał do kuchni, a po chwili wrócił z apteczką w rękach. Zaczął opatrywać ranę, a Skylar cicho przeklinała swoją niezdarność. Za bardzo się wyrwała i w dodatku sama nie wiedziała dlaczego – To było tylko małe rozcięcie, ale już jest w porządku. Boli cię coś jeszcze?
- Prawy bok – wystękała, dotykając się w okolicach żeber.
- Mogę? – zapytał chłopak, chwytając za rogi jej tuniki – Tylko to obejrzę.
Skylar kiwnęła głową i zaraz potem poczuła jak palce Thresh’a zwinnie unoszą jej ubranie do góry i badają skórę na ciele. Przyłożyła dłonie do policzków, aby nie było widać, że wkradają się na nie rumieńce. W końcu szatyn widział jej koronkowy, czarny stanik.
- Wydaję mi się, że wszystko jest ok. Będziesz miała tylko siniaka w tym miejscu. Proszę cię, nie strasz mnie tak następnym razem – westchnął, po raz kolejny dzisiejszego dnia i zajął miejsce koło dziewczyny.
Praktycznie stykali się ramionami. Ona ani myślała o wstaniu z miejsca, zaś on głęboko się nad czymś zastanawiał.
- Ruszałaś je, prawda? – Thresh kiwnął głową w stronę fotografii porozrzucanych na podłodze.
- Ja… tak – przyznała się i zawstydzona odwróciła wzrok – Skąd wiedziałeś?
- Odłożyłaś je nie na tą półkę.
Sky spojrzała na ścianę i faktycznie – wcześniej zdjęcia leżały wyżej, a on uderzyła w półkę na którą w pośpiechu odłożyła rzeczy Thresha.
- Zawsze odkładam je w to samo miejsce. Nie ma szans, by jakieś zdjęcie wylądowało gdzie indziej – po tych słowach, chłopak podniósł się z łóżka i uklęknął na podłodze, aby pozbierać wszystko co Skylar zrzuciła z półki. Dziewczyna zaraz się przyłączyła i z obcym do tej pory poczuciem winy szepnęła,
- Przepraszam.
- Następnym razem, po prostu się zapytaj. Nie gryzę – odparł, sięgając po książkę w błękitnej okładce.
 - W takim razie, kim są ci ludzie na zdjęciach? – spytała, równie cicho jak poprzednio, po czym uniosła od góry jedną z fotografii. Thresh przerwał na chwilę zbieranie rzeczy i oparł się o tył łóżka.
- Powinienem ci zaufać? Powinienem zaufać takiej dziewczynie jak ty? – wzniósł oczy ku sufitowi – Powiem ci, jeśli ty wyjaśnisz mi skąd bierze się ta maska, którą nakładasz każdego dnia.
Skylar przełknęła ślinę. Przejrzał ją. Była cholernie ciekawa tego, co chłopak powie o ludziach na zdjęciach. Z drugiej strony, czy ona też mogła mu powiedzieć o sobie? W końcu był tylko tajemniczym gościem, który pomagał jej w nauce. Ale w końcu otrzymała od niego pomoc nie tylko związaną ze szkołą. Nie wiadomo co wydarzyłoby się, gdyby nie on. W dodatku, miała wrażenie, że on już wszystko o niej wiedział.
- Po co pytasz? – wypowiedziała swoje myśli na głos – Skoro już wiesz, to po co zadajesz te idiotyczne pytanie za każdym razem, gdy się widzimy?
Odpowiedziała jej cisza. Skylar ostatni raz zagryzła usta, po czym zaczęła mówić. Czuła się idiotycznie. Popełniała wielki błąd, bo w końcu co będzie, jeśli cała okolica „przez przypadek” się o niej dowie?
- Wszystko co mówiła ci o mnie Amy, to prawda. Ale jestem popularna, dlatego robię to co robię. Uwielbiam być w centrum zainteresowania i to nie moja wina, że po prostu staram się być najlepsza.
- Ale w czym najlepsza? Z tego co widziałem to skupiasz się tylko na tym, żeby mówić ludziom jakie to ich życie jest do dupy, a ty jesteś śliczna i najwspanialsza. Słyszałem jak obgadujesz innych i nigdy nie dajesz im prawa do głosu. To nie jest dobre, Skylar.
 - Mówi to ktoś, to żyje w takiej ruderze i przychodzi do szkoły w dziurawych spodniach. Tylko się wymądrzasz. Jesteś żałosny.
Sky przyłożyła dłoń do swoich ust. Znowu to zrobiła. Thresh nie wyglądał jakby się tym przejął.
- Przepraszam… Znowu.
- Spróbuj choć raz nie powiedzieć czegoś obraźliwego. To męczące.
Nastała krępująca cisza, a Skylar czuła się potwornie. Z jednej strony nienawidziła go, a z drugiej czuła pożądanie. To było nierealne.
- To teraz ty powiesz mi coś więcej na swój temat. Kto to? – postanowiła zmienić temat i wskazała na dwójkę starszych ludzi, na jednej z fotografii.
- Moi dziadkowie – powiedział po chwili namysłu – To oni mnie wychowali.
- A rodzice?
- Zginęli kiedy miałem pięć lat, nawet nie wiem jak. Babcia i dziadek nie chcieli mi powiedzieć. Wyprzedzając twoje kolejne pytanie, ta brunetka to moja siostra, Maddie. Też zginęła, ale inaczej niż moim rodzice. Gdybym tylko wtedy ją upilnował – chłopakowi zadrżał głos – Pewnie nadal by tu była.
- Thresh, tak mi przykro – Skylar czuła się, jakby sama miała się rozpłakać. Te informacje nią wstrząsnęły. Nie podejrzewała, że Thresh mógł mieć za sobą takie przeżycia – To na pewno nie była twoja wina.
- Ale to się stało, dlatego tu jestem. To miasto to moja ucieczka od przeszłości.
W tym momencie drzwi po pokoju otworzyły się i stanął w nich wysoki, jasnowłosy chłopak.
- Stary, mam problem. Masz może jakiś alkohol na cha… Cholera…
Blondyn zmierzył siedzącą na podłodze dwójkę zaskoczonym wzrokiem.
__________________________________
 Ok, spieprzyłam tą część. Mam ją już od lutego i nie mogłam się zdecydować, czy ją wstawić czy nie. Po prostu wydaje mi się taka, jakby to powiedzieć - sztuczna, a w dodatku krótka. Nie wiem, czy ktoś czekał na kissy (czyt. całowanie) i te inne sprawy, ale musiałam ich choć trochę zapoznać. Thresh nie jest łatwym typem osoby, Skylar będzie musiała się trochę postarać. Przepraszam, za błędy.


niedziela, 23 lutego 2014

Część 5 - Dominik

Nastolatek wstał wcześnie rano, chociaż była sobota, a on wrócił wczoraj, późno w nocy. Sam się dziwił, że kiedy przyszedł do domu, okazał się on pusty. Rodzice pojawili się o 3:00 w nocy, więc nie mieli żadnych pretensji - nawet nie wiedzieli, że ich syn opuścił swój pokój. Dominik zbiegł po schodach na dół i zaczął kierować się w stronę jadalni. Usłyszał głosy, co znaczyło, że jego rodzina właśnie jadła śniadanie. Wziął głęboki oddech i wkroczył do pomieszczenia. Ojciec siedział przy stole pijąc kawę, a matka krzątała się po kuchni.
- Dominik? – zdziwiona kobieta oderwała się od krojenia warzyw - Wcześnie dzisiaj wstałeś.
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko usiadł przy stole i zrobił sobie kanapkę. Jadł w ciszy, a tym czasem pan Łapiński skończył pić kawę i przyglądał się podejrzliwie synowi. Na kogo on wyrósł? Ktoś, to zobaczyłby ich razem na ulicy nie pomyślałby, że są spokrewnieni. On sam zastanawiał się czasami czy to na pewno jego syn. Nie miał pojęcia skąd wielka miłość do książek, dłuższe włosy i ta nieśmiałość. Po raz kolejny uznał, że Dominik ma w sobie coś z baby. Ale to tylko jego opinia. Może działo się tak dlatego, że chłopak był wynikiem zwykłej wpadki?
- Dlaczego nie odbierałeś wczoraj telefonu? - zapytał w końcu - Nie po to kupiliśmy Ci komórkę, abyś teraz z niej nie korzystał.
- Byłem zajęty - odparł spokojnie nastolatek - Po za tym rozładowała mi się bateria - dodał po namyśle, biorąc łyk soku pomarańczowego.
- Mało masz ładowarek w tym domu? - jego ojciec nie dawał za wygraną i westchnął. Szesnastolatek miał ochotę wywrócić oczami, ale wiedział, że lepiej tego nie robić. Chciał dzisiaj wyjść z domu.
Tymczasem ojciec Dominika zaczął czytać gazetę, a sam Dominik skończywszy śniadanie, zaraz udał się górę. Znalazł swoją torbę i spakował potrzebne rzeczy, do których należały pieniądze, aparat i oczywiście komórka.
Z domu postanowił wyjść godzinę wcześniej, aby mieć pewność, że dotrze na umówioną godzinę. Powoli przemieścił się do przedpokoju, tak by nie usłyszeli go rodzice. Już kończył wiązać sznurówki butów, gdy za swoimi plecami usłyszał głośne chrząknięcie. W framudze drzwi stali jego rodziciele, którzy z zaciekawieniem obserwowali swojego syna.
- Gdzie się wybierasz? - zapytała matka, unosząc brwi do góry.
- Ja... Muszę napisać wypracowanie z historii i chcę iść do jakiejś dużej biblioteki po trochę materiału - skłamał. Sam zdziwił się, z jaką łatwością mu to przyszło. Rodzice tylko pokiwali głową, a on mógł w końcu opuścić dom.

Nienawidził komunikacji miejskiej, ale jednak było w tym coś innego. Lubił patrzeć na ludzi, każda twarz była inna i na każdej malowały się różne emocje. Niektórzy ze zniecierpliwieniem czekali aż autobus dotrze na ich przystanek, a z kolei jeszcze inne osoby rozkoszowały się chwilą spokoju.
Nie było wyjątkowo tłoczono, więc droga mijała dosyć przyjemnie. Dominik słuchał muzyki przez słuchawki i przeniósł wzrok na widok za oknem. Zaczął wspominać wczorajszy wieczór. Poczuł przyjemne ciepło, przechodzące niczym prąd w jego ciele. Takiego cudownego uczucia dostają tylko osoby zakochane i nie było wątpliwości, że Dominik był po prostu niesamowicie stęskniony za swoim... No właśnie. I tu pojawiał się problem. Czy on i Kuba byli oficjalnie razem? W końcu całowali się, dotykali, wyznali miłość, ale czy któryś zapytał się o chodzenie? Nastolatek nie za bardzo wiedział jak to wygląda. Nie był doświadczony, a o tym jak wygląda związek, dowiadywał się z różnych romansideł. Czy miłość była taka sama jak w książkach? Czy naprawdę potrafiła sprawić, że człowiek mógł czuć się zarazem cudownie i beznadziejnie? W końcu tam wystarczyłby jeden pocałunek, aby wiedzieli, że są razem.
"Spokojnie, wystarczy, że go zapytasz" - szepnął do siebie i starał się uspokoić.
Reszta drogi minęła spokojnie i bez żadnych utrudnień. Jak na zawsze tłoczną Warszawę, nawet nie było korków. Dominik wysiadł koło Placu Defilad i zaraz w oczy rzucił mu się Pałac Kultury i Nauki, który od zawsze interesował wszystkie osoby odwiedzające stolicę Polski. Skierował się w stronę zatłoczonego miejsca, znajdującego się koło skrzyżowania Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich. Nie miał pojęcia jak znajdzie Kubę w tym tłumie, więc zaczął kierować rękę do kieszeni z komórką.
Nagle zobaczył znajomą czuprynę i poczuł czyjeś ręce oplatające jego ciało. To Kuba wbiegł na niego i z głośnym śmiechem przytulił, niczym małe dziecko. Dominik poczuł usta chłopaka na swoich i momentalnie się rozpłynął. Tak bardzo za tym tęsknił, a pomyśleć, że to minęło zaledwie kilka godzin od ich ostatniego spotkania. Po chwili przypomniał sobie, że są w miejscu publicznym i natychmiast przerwał pocałunek.
Parę ludzi zatrzymało się, jakby nigdy nie widzieli dwóch całujących się mężczyzn. Szesnastolatek oblał się rumieńcem, gdy jakaś kobieta zasłoniła oczy swojemu dziecku i z obrzydzeniem wykrzywiła usta. Zupełnie jak ze sceny z filmu.
To było takie krępujące, a Kuba nawet się tym nie przejął, tylko spoglądał na Dominika ze zdziwieniem.
- Chodźmy - powiedział i machnął głową w stronę galerii handlowej po drugiej stronie ulicy. Szybko opuścili tłoczne miejsce i spokojnie przeszli na drugą stronę ulicy.


- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytał Dominik po kilkuminutowym marszu. Spuścił głowę w dół i zacisnął usta w wąską kreskę. Jego serce nadal mocno biło, a twarz była nieco czerwona. Kuba spojrzał na niego kątem oka i zatrzymał się. Zaraz potem stanął przed Dominikiem i chwycił go za ramiona, sprawiając tym samym, że znajdowali się na środku chodnika.
- Bo jesteś dla mnie ważny - oznajmił, kładąc dłoń na policzku bruneta, który momentalnie zadrżał - Nie wstydzę się swoich uczuć do siebie i ty też nie powinieneś. Nie robisz niczego złego, jesteś sobą. Przestań myśleć o tym co powiedzą inni. Nie znają cię i nie mają prawa osądzać - skończył, a następnie bez wahania pocałował chłopaka w czoło.
Dominik zarumienił się i posłał w stronę Kuby nieśmiały uśmiech.
- No już nie rób takiej miny - zaśmiał się tamten - Idziemy do Empiku?
- Jasne - odparł szesnastolatek. Czuł podniecenie na samą myśl o tym cudownym miejscu. Książki, filmy, płyty, drobnostki... Jak można nie lubić tego sklepu? Pamiętał jak zawsze spędzał godziny, szukając odpowiedniej lektury, która mogłaby go zabrać do innego świata. Magia.
Dotarli do celu i od razu skierowali się do półek z książkami dla młodzieży. Dominik wziął pierwszą lepszą książkę do ręki i czule przesunął ręką po jej okładce. Kuba przyglądał się temu z boku, nie mogąc powstrzymać idących w górę kącików ust.
- To ty zastanów się co chcesz, a ja pójdę do CD - zdecydował w końcu.
Ruszył w kierunku płyt i znalazł wykonawców na literę B. Zaczął szukać wzrokiem nazwy zespołu, aż wreszcie natrafił na odpowiednią płytę. Ściągał muzykę za darmo z internetu jak inne osoby, ale uwielbiał to uczucie kupowania muzyki. Wiedział wtedy, że płaci za pracę całej ekipy pracującej na wydaniem tych cudeniek.
W jego dłoniach znajdowała się ostatnio wydane Sempiternal, Bring Me The Horizon. Uwielbiał wszystkie utwory z tego albumu i był naprawdę szczęśliwy, że udało mu się go znaleźć. Spojrzał na cenę. Pięćdziesiąt złotych. Głęboko westchnął, ale zabrał ze sobą płytę. Miał na nadzieję, że w tym czasie Dominikowi udało się coś wybrać i będzie mógł sprawić mu przyjemność.
Zobaczył jak brązowooki trzyma w rękach dwie książki i najwyraźniej nie mógł się na żadną zdecydować. Kuba uznał, że takie niezdecydowanie było u niego bardzo urocze i po raz kolejny stwierdził, że ten chłopak po prostu go fascynuje.
Po paru minutach byli już w kasie. Oprócz wybranych rzeczy dorzucili paczkę kolorowych żelków w kształcie serduszek.
Zaraz potem wybrali się do pobliskiej kawiarni i znaleźli jakieś spokojne miejsce koło okna. Kuba poszedł po zmówienia, a w tym Dominik zajął się oceną pomieszczenia. Kiedy już zapoznał się z każdym zakamarkiem skierował swój wzrok na szybę. Miał wrażenie, że ludzie spacerowali po ulicach bez celu, jakby nie mieli co robić w sobotnie południe. Co chwila budynek mijały osoby z psami, roześmiane grupy studentów i uczniów, emeryci albo rodziny z dziećmi.
Chłopak przekręcił głowę na bok, opierając brodę o zewnętrzną część dłoni. W oczy rzuciła mu się para z dwójką dzieci – nastolatkiem i na oko siedmiolatkiem, która kierowała się w stronę cukierni Grycan. Nagle chłopakowi przypomniało się, że rodzice dawno nigdzie z nim nie wychodzili. Od kiedy skończył dwanaście lat jego rodziciele stali się zajęci, zupełnie nie mieli czasu na wyjścia. Bolało go, gdy słyszał inne dzieciaki na przerwach, chwalące się tym, gdzie zabierali je rodzice. To wyjazd do Disneylandu, jakieś wesołe miasteczko czy kino. To stało się dla niego obce.
- Wszystko ok? – usłyszał nad sobą głos Kuby, który właśnie stawiał na stoliku dwie gorące herbaty i talerzyk z ciastem. Zajął miejsce naprzeciwko niego i z troską zagryzł dolną wargę. Dominik natychmiast odgonił od siebie wspomnienia i rozchmurzył się, zanurzając usta w ciepłym napoju.
- Tak, trochę się zamyśliłem. Co tak długo? – chciał jak najszybciej zmienić temat.
- Ludzie lubią takie miejsca, więc musiałem znieść kolejkę – Kuba wzruszył ramionami i chwycił za kubek z parującą herbatą.
- Ile mam ci oddać?
- Daj spokój, przecież to nie majątek.
Przez chwilę nastała między nimi cisza, a w tle dało się słyszeć dźwięk sprzętu parzącego kawę i rozmowy klientów.
- Jak to jest mieszkać blisko morza? – spytał nagle Dominik, na co Kuba prawie zachłysnął się piciem – To musi być niesamowite, być tak blisko wody i móc spacerować po plaży – dodał, wznosząc oczy ku górze.
- To faktycznie świetne – odpowiedział Kuba, najwyraźniej się rozmarzając – Uwielbiam Warszawę, ale tęsknię za moim starym domem. Muszę przyznać, że jak dowiedziałem się o przeprowadzce to byłem przerażony. Sama Warszawa napawała mnie strachem, nie mówiąc już o stresie związanym z nowym miejscem. Tam gdzie mieszkałem, przeważnie duża część się znała i nie miałem problemu, aby gdzieś się dostać – roześmiał się cicho, obejmując kubek dłońmi – Poza tym wcześniej moim miejscem był zwykły dom rodzinny, a teraz muszę zadowolić się blokiem.
- Blokiem? – zauważył Dominik – Nie mówiłeś o tym wcześniej.
- Tak jakoś wyszło – tamten nabił w tym czasie kawałek ciasta na widelczyk i podstawił Dominikowi pod nos.
- Muszę cię kiedyś odwiedzić – powiedział nastolatek, przeżuwając porcję podaną przez chłopaka.
- Tak… - odparł prawie niedosłyszalnie Kuba, kładąc ręce na stoliku.
- Powiedziałem coś nie tak? – zaniepokoił się Dominik, po czym położył swoje dłonie na palcach towarzysza – Hej, czy…
- Nie, spokojnie. Po prostu… Będę szczery, moja rodzina jest rozbita. Każde słowo o domu przypomina mi o rozwodzie moich rodziców. W dodatku to już niedługo, a ja muszę brać w tym udział. Nie chcę opowiadać o tym co działo się miedzy moimi rodzicami obcym ludziom. Nie chcę… - ostatnie zdanie Kuba niemal wyszeptał łamiącym głosem. Dominik poczuł jak pęka mu serce. Dlaczego to musiało się przydarzyć właśnie takiej cudownej osobie jak Kuba? Czemu życie jest takie brutalne?
- Z kolei moich rodziców nie ma nigdy w domu i nie dogaduję się z nimi dobrze… Jakby co, to pamiętaj, że nie jesteś sam. Mamy siebie nawzajem – uśmiechnął się do właściciela niebieskich tęczówek – Nie myślmy na razie o tym. Powiedz mi lepiej jakie są twoje ulubione zespoły.
Atmosfera rozluźniła się, a oni zaczęli rozmawiać o takich drobnostkach jak kolory. Skończyli w tym czasie swoje napoje i ciasto. Kuba przyglądał się szczęśliwej twarzy Dominika. Nie było teraz nic piękniejszego niż jego uśmiech i żywe oczy. Nagle buzia szesnastolatka zamarła, a on sam chwycił za kaptur swojej bluzy i zarzucił ją na głowę.
- Dominik, o co cho… - nie zdołał dokończyć, bo chłopak chwycił go na łokieć i pociągnął w stronę wyjścia, szybko biorąc przy tym swoją torbę. Mieli szczęście, że Kuba zapłacił przy kasie, bo inaczej wychodziliby bez zostawienia pieniędzy. Sam Kuba był zdezorientowany zachowaniem swojego chłopaka. Opuszczając z nim kawiarnię, zauważył tylko grupę głośnych dziewczyn w ich wieku, które rozglądały się za wolnymi miejscami, robiąc przy tym niezły hałas. Kiedy już znaleźli się w bezpiecznej odległości, mogli odetchnąć i założyć swoje kurtki, które zdążyli jedynie chwycić w ręce.
- Dominik, co się stało? Dlaczego musieliśmy tak nagle wybiec? – mógł w końcu zapytać Kuba. Chłopak przez dłuższą chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią. Oddychał głęboko i nie odrywał wzroku od czujnych, niebieskich oczu Kuby.
- Właśnie widziałeś największe plotkary z mojej szkoły i przy okazji klasy – odpowiedział w końcu – Nienawidzą mnie. Byłyby niezłe kłopoty gdyby nie zobaczyły.
- Są naprawdę takie złe?
- Nawet nie wiesz jak. Wszystko wiedzą pierwsze i muszą być pierwsze. Potrafią zniszczyć człowieka – Dominik pokręcił delikatnie głową, najwyraźniej nadal wstrząśnięty nagłym pojawieniem się „plotkar” – Tak bardzo cię przepraszam. Też miałem nadzieję, że posiedzimy tam dłużej, ale sam widzisz…
- Nic się nie stało – pocieszył go Kuba – Dobrze, że nas nie zauważyły. Tak w ogóle to muszę ci przyznać, że masz refleks.
Obaj wybuchli głośnym śmiechem.
*
Po całym dniu szlajania się po Warszawie, chłopcy z żalem postanowili wracać. Kuba zgodził się, aby Dominik go odprowadził, bo w końcu nie mieszkali daleko od siebie. Było ciemno, a oni wracali do domu niebieskookiego jedną z cichych uliczek. Oczywiście zatrzymywali się co chwila, aby choć trochę przedłużyć podróż pojedynczymi pocałunkami. Nie dało się opisać tego jacy byli szczęśliwi. Trzymając się za ręce, wolnym krokiem zbliżali się do bloku Kuby.
- Mogę cię o coś zapytać? – spytał Dominik i spuszczając głowę w dół zaczął przyglądać się swoim czarnym trampkom.
- Jasne. Pytaj o co chcesz.
- Kuba, czy my… Czy my jesteśmy razem? – powiedział to. W końcu to powiedział. Czuł się idiotycznie i nie mógł powstrzymać czerwieniejących policzków.
- Wiesz głuptasie, że też się miałem o to zapytać? – Kuba zachichotał nerwowo. Dominik uniósł zdziwiony głowę, a jego czarne brwi poszły do góry – A ty jak sądzisz? Czy chcesz abyśmy byli razem?
- No ja… My…- chłopakowi zaczął plątać się język.
-  To wszystko jasne – Kuba, który był tylko trochę wyższy od Dominika, delikatnie zbliżył swoją twarz do policzka szesnastolatka i przyłożył swoje wargi do kącików jego ust.
Znowu tak nieznaczny gest, podziałał na Dominik jak prąd. Z jego oczu tryskały iskierki szczęścia, nie mógł to we wszystko uwierzyć. Bał się, że to tylko sen, a on zaraz się obudzi.

- Na którym piętrze mieszkasz, Kuba? – zapytał, gdy już byli blisko bloku. Żółty, czteropiętrowy budynek nie był najnowszy, ale za to okolica wyglądała na naprawdę spokojną i przyjemną.
- Ostatnim – odparł Kuba i otworzył drzwi do pierwszej klatki.
Zaraz potem wspinali się po schodach, a niebieskooki zaczął opowiadać o tym jak jego mamie udało się dostać tutaj mieszkanie. Już prawie byli na górze, gdy usłyszeli głośne mlaskanie. Zaskoczenie dziwnym odgłosem, przyśpieszyli kroku. Wtedy Kuba gwałtownie się zatrzymał, a Dominik, który szedł zaraz za nim, wpadł na jego plecy.
W drzwiach numer 12, znajdowała się namiętnie całująca się para. Brązowowłosy mężczyzna właśnie trzymał lewą rękę pod bluzką szczupłej blondynki, zaś prawą zaciskał na jej pośladku i wręcz nachalnie się o nią ocierał. Wyraźnie dominował i przyciskał kobietę do framugi drzwi, wpychając język do jej ust.
Para była tak zajęta sobą, że nawet nie zauważyła pojawienia się dwóch chłopaków. 
W tym momencie oderwali się od siebie, głośno dysząc.
- Kuba? – blondynka spostrzegła nastolatka i natychmiast zaczęła wygładzać bluzkę, próbując ukryć zakłopotanie.
Kuba, który chwilę temu zastygł w bezruchu, teraz kręcił z niedowierzaniem głową. Zaraz potem zaczął szybko zbiegać po schodach.
Dominik stał parę sekund w miejscu, nie mogąc zrozumieć co się właściwie stało. Nie wiele myśląc, odwrócił się na pięcie i pognał za swoim chłopakiem, przeskakując po drodze po dwa schodki. Po dotarciu na parter, wypadł przez drzwi na zewnątrz i zaczął się rozglądać.

- Kuba! – krzyknął za chłopakiem, biegnącym w stronę ulicy.
______________________
No i wróciłam. Mam już trochę następnych części, więc powinno pójść łatwo. Obiecuję, że wejdę na wasze blogi i je skomentuje. Tak właściwie to już je czytam ;) Część Sky powinna pojawić się już niedługo. Dziękuję za komentarze x i do następnego.



Liebster Award #3

Nominację dostałam od http://the-polish-rockers.blogspot.com/ . Bardzo dziękuję ^^

1. Ulubiona gra wideo?
Obecnie nie gram w żadne gry.
2. Jaki masz kolor włosów?
Ciemny blond
3. Ulubione powiedzenie?
Chyba nie ma takiego.
4. Czy sądzisz, że jesteś patriotą?
Tak
5. Jak rozumiesz słowa "Nadzieja rozpoczyna wszelkie działania"?
Chyba tak, że kiedy w coś wierzymy, robimy co tylko możemy w tym kierunku i mamy tego wyniki.
6. Gdybyś miał/a pistolet z jednym nabojem, kto byłby twoim celem?
W moim życiu nie ma na razie osoby, która mogłaby mnie doprowadzić do takiego stanu.
7. Czy lubisz sztukę nowoczesną?
Tak
8. Jadłeś/aś kiedyś sushi?
Nie, ale wszystko przede mną.
9. Gdybyś znowu cofnął/ęła się do czasu, kiedy chciałeś/aś założyć bloga, zrobiłbyś to?
Wydaje mi się, że nie, chociaż to kusząca propozycja.
10. Jaki jest twój ulubiony gatunek literacki?
Uwielbiam powieści i opowiadania.
11. Jakiego języka obcego chciałbyś/chciałabyś się uczyć?
Japoński, chyba najbardziej ze względu na mangi i anime.

No i teraz według zasad powinnam nominować te 11 osób, ale po prostu nie jestem w stanie. Ostatnio nie czytam blogów, chociaż bardzo bym chciała x Przepraszam.

piątek, 14 lutego 2014

Informacja

Na początek chciałabym bardzo, ale to bardzo przeprosić, bo kolejna część miała się pojawić w tym tygodniu, ale po prostu nie wyrobiłam się z czasem i nie wiem kiedy coś dodam. Wszystko zależy od tego czy będę miała wifi podczas ferii (mam nadzieje, że tak). Pocieszam się faktem, że prawie skończyłam część Dominika i na pewno w czasie ferii uda mi się więcej napisać. Jeszcze raz przepraszam i do następnego x.

niedziela, 9 lutego 2014

Liebster Award #2

Bardzo dziękuje za nominację http://imnotafraidtodiebvb.blogspot.com/
<3

1. Niezapomniany smak z dzieciństwa?
Czekolada, zresztą to cudo towarzyszy mi aż do teraz.
2. Ulubiony film?
Moim ulubionym filmem jest Sala Samobójców. Uwielbiam wszystkie filmy gdzie gra Jakub Gierszał, mój ulubiony aktor.
3. Jesteś osobą tolerancyjną?
Bardzo, zresztą widać po częściowej tematyce mojego bloga.
4. Ulubiony gitarzysta?
Trudne pytanie, tak ich wielu. To przede wszystkim gitarzyści moich ulubionych zespołów i oczywiście niesamowity Braden Barrie.
5. Ulubiona piosenka?
Na to pytanie również jest mi ciężko odpowiedzieć. Chyba nie potrafiłabym wybrać tylko jednego, dlatego pozostawiam to bez odpowiedzi.
6. Co skłoniło cię do pisania bloga?
Od zawsze lubiłam czytać książki i wymyślać własne historie. Odkąd pamiętam moja głowa była pełna różnych pomysłów. Chyba ta największa chęć do pisania pojawiła się gdy byłam w podstawówce. Śmieje się na wspomnienie gdy jeździłam rolkami pod domem, udając Selene Gomez, która chodziła razem z Zayn'em z serialu H2O i pracowała roznosząc pocztę. To w tych momentach wymyślałam różne sytuacje i działałam wyobraźnią. Nawet dzisiaj w mojej głowie rozgrywają się jakieś historie.
7. Jesteś wierząca?
Jestem na etapie w którym mocno nad tym myślę, więc nie potrafię na to odpowiedzieć.
8. Czego najbardziej w sobie nie lubisz?
Nieśmiałości i tego, że czasami ranię innych.
9. Literatura czy polityka?
Literatura
10. Jakie masz plany na przyszłość?
Będę szczera - totalnie nie wiem co ze mną będzie. Nie mam pojęcia kim chce być i jak potoczy się moje życie.
11. Jesteś osobą godną zaufania?
Myślę, że tak. Gdyby ktoś powierzył mi sekret nikomu bym go zdradziła. Uważam, że to wielki zaszczyt gdy ktoś nam się zwierza czy mówi jakąś tajemnicę. Jednak ja sama nie jestem zbyt ufna.

Nominuję: (wiem, że blogów jest mało, ale naprawdę nie mam czasu na czytanie opowiadań)
http://rebel-love-song-by-ana.blogspot.com/
http://the-story-of-the-wild-ones.blogspot.com/
http://love-is-not-easy-baby.blogspot.com/

Moje pytania:
1. Uważasz się za pewną siebie osobę?
2. Twój wymarzony prezent urodzinowy?
3. Ulubione jedzenie?
4. Lubisz się uczyć?
5. Przejmujesz się opinią innych?
6. Gdybyś miał możliwość wyreżyserowania teledysku, skorzystałbyś z takiej propozycji?
7. Jesteś typem bałaganiarza czy osoby, która dba o porządek?
8. Wymarzone wakacje?
9. W weekendy wolisz wyjść na dwór/miasto czy raczej zostać w domu?
10. Jakiej części swojego ciała nie lubisz?
11. Czy łatwo się poddajesz?

sobota, 8 lutego 2014

Liebster Award #1

Za nominację bardzo dziękuję http://przypadek-czyprzeznaczenie.blogspot.com/

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Według zasad powinnam nominować 11 osób, ale z tego powodu, że ostatnio nie mam czasu na czytanie blogów, będzie ich trochę mniej.

1. Jaka jest twoja ulubiona kapela, oprócz BVB?
No cóż, bardzo jest mi ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo jest tyle zespołów. Należą do nich Blood On The Dance Floor, SWS, PTV, BMTH, Her Bright Skies, The Pretty Reckless, Tokio Hotel i dużo innych.
2. Ulubiony kolor?
Czarny, ale lubię również fioletowy i szary.
3. Ulubione zwierzę?
Wieloryb. Pokochałam te zwierzęta dzięki pewnemu youtube'rowi.
4. Czy jesteś wegetarianką/wegetarianinem?
Nie, nie jestem.
5. Skąd czerpiesz inspirację?
Z książek, blogów i strony weheartit.com
6. Ulubiona książka?
Trudne pytanie. Do moich ulubionych książek należą 'Anioł' Dorotei De Spirito, seria 'Dotyk Julii' Tehereh Mafi, trylogia 'Delirium' Lauren Oliver oraz seria 'Melancholia Sukuba' Richelle Mead
7. Co sądzisz na temat liczby 69?
Dzięki różnym źródłom moja psychika została tak zniszczona, że już nie wiem co powiedzieć...
8. Czego się najbardziej w życiu boisz?
Chyba tego, że nie będę wystarczająco silna, aby stawić czoła światu.
9. Do jakiej subkultury należysz?
Aktualnie do żadnej ze względu na ubiór. Za charakteru czuję się scene.
10. Czy tolerujesz homoseksualistów i transseksualistów?
Po moim opowiadaniu można oczywiście powiedzieć, że tak. Jestem bardzo tolerancyjna i uważam, że geje są słodcy. Transseksualiści nic mi nie przeszkadzają. Jeśli ktoś źle się czuję w swojej skórze i chce to zmienić dlaczego ma tego nie robić? Poza tym do grona osób, które bardzo lubię należy właśnie transseksualista - Jeffree Star.
11. Największe marzenie?
Mieć chociaż jednego przyjaciela. Nie mam za wielu znajomych, a reszta którą miałam, zapomniała o mnie. Nie raz chciało mi się przez to płakać, bo mieć kogoś, komu możesz wszystko powiedzieć i z kim możesz gdzieś się wybrać to cudowna rzecz. Zawsze jest mi smutno gdy poruszane są te kwestie.

Nominuję:
http://kellicisreal.blogspot.com/
http://thisissempiternal-bmth.blogspot.com/
http://all-too-well.blogspot.com/
http://take-your-hand-in-mine.blogspot.com/
http://days-are-numbered.blogspot.com/
http://pure-fanfiction.blogspot.com/

Moje pytania:
1. Jakiej muzyki słuchasz?
2. Twój ulubiony aktor/aktorka?
3. Czy masz jakieś hobby. Jeśli tak, to jakie?
4. Gdybyś dostał propozycję wydania własnej książki, skorzystałbyś z niej?
5. Wyobraź sobie, że masz możliwość wybrania się na randkę z jakimś piosenkarzem/piosenkarką. Kogo być wybrał?
6. Co częściej czytasz: internetowe blogi czy książki ?
7. Twoja ulubiona strona internetowa/forum?
8. Czego najbardziej się obawiasz?
9. Uważasz się za osobę godną zaufania?
10. Jesteś pewny siebie?
11. Czy jesteś osobą tolerancyjną? 

wtorek, 7 stycznia 2014

Część 4 - Skylar

- Thresh? - krzyknęła zaskoczona dziewczyna. Poczuła jak mięknął jej nogi, a wszystkie wizję 'kujona', który miał się jej pomóc uczyć gdzieś się ulatniają. Usiadła w pierwszej ławce i nerwowo poprawiła bluzkę. Chłopak przeniósł na nią obojętny wzrok i powoli obrócił się na krześle w jej stronę. Wyglądał na zmęczonego.
- Spóźniłaś się - stwierdził, po czym wstał i podszedł do tablicy. Jednym zwinnym ruchem podniósł czarny marker i podrzucił go do góry, aby po chwili mógł z powrotem znaleźć się w jego dłoniach.
- Co to ma do cholery znaczyć? - szepnęła do siebie Skylar. To wszystko wydawało jej się jednym wielkim żartem, to nie mógł być zwykły przypadek.
- Słuchaj, księżniczko - szatyn oparł się o jej ławkę i pochylił się. Skylar poczuła jak pierwszy raz w życiu robi się jej gorąco w takiej sytuacji. Jego twarz znajdowała się bardzo blisko, mogła dokładnie zobaczyć każdy centymetr twarzy chłopaka - Skup się. Im szybciej zaczniemy tym szybciej będziesz mogła wyjść.
I tak zaczęło się półtora godzinne nauczanie w sali od muzyki. Sky musiała przyznać, że Thresh dobrze tłumaczył i potrafił zainteresować. Nadal miała trudności z niektórymi rzeczami, ale i tak była z siebie dumna. Nie sądziła, że jak tylko trochę posłucha, to zrozumie o co chodzi.
Gdy czas korepetycji dobiegł końca, z ulgą zostawiła książki w szafce i opuściła szkołę. Ku jej zdumieniu, przed budynkiem nie czekał na nią samochód. Westchnęła i z irytacją sięgnęła do swojej torebki po komórkę. Bateria była rozładowana. Skylar przeklęła pod nosem, po czym rozejrzała się dookoła. Nigdy nie wracała do domu pieszo i nie zwracała zbytniej uwagi na okolice, jeśli nie były to piękne, bogate domy z interesującym ogrodem. Nerwowo poprawiła torbę na ramieniu i przegryzła wnętrze policzka.
- Podwieźć Cię? - usłyszała za plecami znajomy głos. Wzięła głęboki oddech i odwróciła się w stronę Thresha, który zapewne wyszedł odrobinę później od niej.
- Wydaje mi się, że nie ma takiej potrzeby - mruknęła, przerzucając ciężar ciała na prawą nogę i z powrotem skierowała twarz w stronę ulicy.
Mogła sobie wyobrazić jak szatyn wzrusza ramionami. Zaraz potem zaczął iść na tyły szkoły, gdzie najprawdopodobniej zaparkował swój samochód. 
Po paru minutach Sky zaczęła żałować, że nie przyjęła propozycji chłopaka. Chciał ją podwieźć, najwyraźniej chcąc się przypodobać, a ona zmarnowała okazję. Teraz stała zagubiona przed znienawidzonym budynkiem i z nadzieję wypatrywała znajomej limuzyny. Nadal chciała myśleć, że to wina korków i jej kamerdyner David po prostu się spóźni. Spuściła głowę w dół i zaczęła liczyć do dziesięciu, aby się uspokoić. 
Nagle usłyszała dźwięk silnika. Napotkała wzrokiem na auto, które niedawno odwoziło ją do domu. Thresh uchylił szybę i uniósł lewą brew do góry.
- Jesteś pewna, że nie potrzebujesz podwózki? - zapytał, stukając palcami o kierownice.
- Nie ma mo... - Skylar szybko ugryzła się w język. Dobrze wiedziała, że jeśli się nie zgodzi, to ucieknie jej ostatnia i jedyna okazja, aby bez problemów wrócić do domu. Kiwnęła tylko głową i wsiadła do auta.

Thresh jechał rozsądnie i nie za szybko. Chyba był pierwszym takim chłopakiem, którego do tej pory spotkała. Nie próbował do niej zagadywać, nawet nie zerknął w stronę blondynki. To ją irytowało. Nie spuszczał wzroku z ulicy, co oczywiście było dobre, ale jak do diabła można cały czas patrzeć się przed siebie? Nie rozumiała tego, zazwyczaj chłopcy nie mogli oderwać od niej wzroku, a on? Zachowywał się, jakby zupełnie jej tam nie było. Droga dłużyła się, a Skylar nie wytrzymywała. Jechanie w kompletnej ciszy również nie pomagało. Odruchowo zaczęła kierować rękę w stronę radia.
- Raczej nie chcesz go włączać - powiedział zachrypniętym głosem chłopak, odzywając się po raz pierwszy odkąd ruszyli z miejsca. Zobaczyła delikatny uśmiech na jego twarzy i dopiero teraz zauważyła jak ładnie się uśmiecha. Odgoniła od siebie te myśli i chcąc zrobić mu na przekór, przycisnęła przycisk, który włączał radio. Usłyszała krzyczany wokal, który zaczął niesamowicie głośno rozbrzmiewać po całym aucie. Szybko wcisnęła pierwszy lepszy guzik. Urządzenie natychmiast się wyłączyło.
- Co... co to było do cholery? - niemalże pisnęła.
Thresh zaśmiał i pokręcił głową, a Sky w ogóle nie mogła zrozumieć co go tak śmieszy.
- Ostrzegałem - mruknął, nadal z uśmiechem na twarzy.
- Jak ty możesz tego słuchać?! - zapytała z niedowierzaniem - I to tak głośno! Głuchy jesteś, czy co?
- To jest screamo, mała - oznajmił, patrząc na nią kątem oka - Niektórych utworów nie da się słuchać cicho.
Blondynka, słysząc zdrobnienie skierowane w jej stronę, nie mogła powstrzymać dziwnego uczucia w okolicach serca.
- Nadal nie mogę zrozumieć, co ludzi ciągnie do tego wrzeszczenia - założyła ręce na piersi i uniosła głowę do góry.
- Wsłuchaj się - odparł spokojnie, nie reagując na jej wyzywający głos - W tym 'wrzeszczeniu' możesz usłyszeć emocje i uczucia, które artysta przekazuje muzyce. Do tego tekst jest niesamowity. Jakbyś posłuchała dłużej, zobaczyłabyś w tym coś niezwykłego, innego - dodał, a kąciki jego ust ponownie poszły w górę.
Skylar niepewnie spojrzała na chłopaka, a on skinął głową w stronę radia. W końcu dziewczyna włączyła radio, ale natychmiast ściszyła muzykę na normalny poziom. Cofnęła piosenkę do początku i tak jak nakazał Thresh - wsłuchała się. 
Na początku nic do niej nie przemówiło, ale kiedy włączyła utwór ponownie, poczuła to. Usłyszała te emocje i uczucia o których mówił szatyn. Wokalista miał w głosie zarówno smutek jak i złość, bo tekst mówił o błędach. Błędach, które popełnia każdy człowiek.
Sky spodobało się również to, że wokal raz zmieniał się w krzyk, a raz był zwykłym, pięknym głosem. Ten gatunek muzyczny bardzo przypadł jej do gustu - i nie widziała dlaczego. Przecież normalnie na jej mp3 można znaleźć tylko pop'owe kawałki, a teraz? Jedzie samochodem słuchając rock'a, screamo, post-hardcore... Takie gatunki wymienił Thresh. Nawet nie sądziła, że istnieje podział w tym wszystkim, dla niej to zawsze był 'metal', którego słuchają jacyś niewyżyci psychicznie ludzie. Powiedziała to chłopakowi, na co on wybuchł śmiechem.
- Chyba nigdy metalu nie słyszałaś - stwierdził pogodnie.

Gdy samochód zatrzymał się pod jej domem, poczuła lekki smutek i w głębi duszy chciała jeszcze trochę pobyć z Thresh'em. Musiała się szybko opamiętać. To tylko zwykły chłopak... z pięknym uśmiechem, nutką tajemniczości, interesującym gustem muzycznym, skrytym charakterem i ciekawym pochodzeniem...
Stop!
Podziękowała mu za podwózkę i ruszyła w stronę domu. 


*
Następnego dnia również miała korepetycję. Nie widziała dlaczego, ale nie mogła się doczekać, aby ponownie ujrzeć Thresh'a. Chciała wyrzucić go z głowy, ale po prostu nie mogła. Co chwilę zerkała na niego na lekcji, chociaż naprawdę próbowała się skupić. Kiedy tylko na przerwie widziała gdzieś ciemną czuprynę, jej serce zaczynało bić szybciej. Jednak gdy okazywało się, że to nie TEN szatyn - była zawiedziona.
Podczas długiej przerwy, razem z Alice oraz Kelly udały się do najlepszego punktu widokowego - czyli ławkę z widokiem na trawnik i boisko. Tam zazwyczaj przebywało najwięcej osób, więc można było poplotkować. 
- Widziałyście tamtą dziewczynę? - zachichotała Alice, wskazując na niską dziewczynę z rudymi włosami, która miała na sobie czerwoną sukienkę z szerokimi rękawami trzy czwarte - To nie średniowiecze, skarbie - zakpiła, a Kelly zawtórowała jej, głośno się śmiejąc. 
Tylko Skylar milczała, patrząc na ubiór owej dziewczyny. Według niej, sukienka była orginalna, bo zdecydowanie wyróżniała się wśród tłumu. 
Nieoczekiwanie zobaczyła Thresh'a i mimo własnej woli, zagryzła usta. Wtedy dotarło do niej coś jeszcze - obok niego pojawiła się Amy. Oboje byli roześmiani. Widocznie jej dawna przyjaciółka powiedziała coś zabawnego. Zawsze była towarzyska i potrafiła wywołać uśmiech na twarzy człowieka. Skylar poczuła ukucie w piersi. Zazdrość? Skądże. Co mógł ją obchodzić korepetytor...?

Była ostatnia lekcja i blondynka z wyczekiwaniem wpatrywała się we wskazówki na tarczy zegara. Wtem coś przeleciało jej przed nosem i wylądowało na brzegu ławki. Sky rozwinęła papier, nie wiedząc czego może się spodziewać.
Dzisiaj jesteś wolna, nie będziesz musiała się ze mną męczyć. Przepraszam, że odwołuje zajęcia, ale wcześniej się z kimś umówiłem. Widzimy się w piątek. T.
Poczuła się źle, bardzo źle. Thresh siedział zamyślony na swoim krześle i obserwował ze znudzeniem jak nauczycielka od biologii mówi o rozmnażaniu zwierząt.
Czyli teraz musi czekać na piątek...
*
Wreszcie nadszedł upragniony dzień i co? Okazało się, że Thresh'a nie ma w szkole. To było dla Skylar jak kopnięcie w brzuch. Chciała móc z nim porozmawiać, nawet jeśli musiało być to o liczbach i nauce. Przez wszystkie lekcje była nie w humorze i nie pomagały rozmowy z przyjaciółkami, które po pewnym czasie przestały naciskać. Właśnie zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcje. Ostatnia wyszła z klasy i wolno skierowała się do swojej szafki. Wzięła telefon do ręki, aby zadzwonić po Davida, ale czekała ją niespodzianka. W skrzynce pocztowej była nowa wiadomość od nieznanego numeru.
Czekam za szkołą. Wiesz jakie auto. T.
Znajome T ją zszokowało. Co on kombinował? Nie było go w szkole cały dzień, a teraz pisze, że czeka za szkołą. W samochodzie.
Szybko zabrała swoje rzeczy i wręcz pobiegła za budynek. Pod wysokim klonem faktycznie stał stary mercedes. Wsiadła do samochodu bez obawy, że ktoś może to zobaczyć. Thresh był dzisiaj ubrany w luźny, szary T-shirt i czarne spodnie, jednak ten prosty strój coś w sobie miał. Wyrwany z zamyślenia chłopak, obrócił głowę w jej kierunku. 
Skylar domagała się wyjaśnień.
- Jeśli Ci to nie przeszkadza, to korepetycje będą w moim domu - oznajmił lekko - Dobrze?
- Ale o co cho - nie dokończyła, bo szatyn brutalnie przerwał jej ruchem dłoni.
- Zgadzasz się? - zapytał ponownie, patrząc prosto w jej oczy.
Zawahała się, ale w końcu potakująco kiwnęła głową.
- Pod jednym warunkiem. Wszystko mi wyjaśnisz.
- No to jedziemy - Thresh odpalił silnik i auto ruszyło z pod szkoły
__________________________________
Trochę przyśpieszyłam z akcją, bo w końcu musi się coś dziać. Skupiam się teraz na tym blogu, bo nagle dopadła mnie wena. Zobaczymy jak dalej potoczą się losy naszej interesującej dwójki.
Za wszelkie błędy przepraszam ;)
Do następnej notki!