Każdy pragnie wolności...

sobota, 24 sierpnia 2013

Część 3 - Dominik

Wracając do domu, Dominik poważnie zastanawiał się nad tym co zaszło. Gdyby nie mama Kuby, pewnie doszłoby do czegoś niezaplanowanego. To stresowało chłopaka i wiedział, że prędko o tym nie zapomni. Co by się stało, jeśli telefon by nie zadzwonił?
Dominik przekręcał się z boku na bok, usilnie próbując zasnąć. Jednak gdy tylko zamknął oczy widział przed oczami twarz Kuby. Już nie mógł się doczekać, aby się z nim spotkać. Zapalił lampkę i wziął aparat z półki. Przerzucał zdjęcia, aż znalazł te z właścicielem niebieskich tęczówek. Chłopak uśmiechnął się sam do siebie. Po paru minutach wyłączył urządzenie, ponownie zamykając powieki. W końcu udało mu się zapaść w sen.
*
Dzień rozpoczął się jak każdy inny. Szesnastolatek dreptał wolno do szkoły, czytając po raz kolejny jeden tom ze swojej ulubionej serii książek.
- Hej! - podskoczył do góry, kiedy usłyszał dziewczęcy głos. Uniósł niepewnie głowę, nie będąc pewnym czy owe "hej" jest skierowane do niego. Obok niego pojawiła się uśmiechnięta blondynka. Chłopak nie poznał jej na pierwszy rzut oka. Dopiero po chwili zorientował się, że to dziewczyna z autobusu  - Gabriela.
- Hej - przywitał się, zamykając książkę. 
- Dominik, prawda? - spytała jego towarzyszka i nie czekając na odpowiedź zadała kolejne pytanie - Idziesz do szkoły? Ja też właśnie idę, tylko nie do końca łapie na jakiej to ulicy - zaśmiała się cicho, rozglądając na boki.
- Jaka nazwa szkoły? - Dziewczyna podała patrona i numer, po czym Dominik z przerażeniem stwierdził, że będą chodzili do tej samej szkoły. Gdy to wyznał dziewczyna pisnęła z radości.
 - Boże, dobrze, że nie będę sama - odetchnęła z ulgą - Cholernie się boję.
Dominik nie odpowiedział. Zapadła niezręczna cisza, która trwała aż do końca drogi. Chłopak naprawdę chciał pomóc się zaklimatyzować nowej koleżance i pogadać z nią tak jak wtedy w autobusie, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Gdy byli pod budynkiem zobaczył jak blondynka nerwowo odgarnia włosy do tyłu.
- Na pewno znajdziesz jakiś znajomych, nie stresuj się – spróbował ją pocieszyć. Wiedział, że jego towarzystwo nie ułatwi sprawy, więc chciał jak najszybciej zostawić Gabrielę samą. Zaczął się zbierać.
- Poczekaj – głos dziewczyny drżał - Tylko powiedz, że będzie dobrze.
- Będzie dobrze – odpowiedział, po czym kąciki jego ust poszły w górę. Gabrysia tylko czekała na ten uśmiech.                                                                 
*
Na czwartej przerwie Dominik poczuł wibracje w kieszeni. Wyciągnął swoją komórkę i ze zdumieniem odkrył, że nadawcą SMS’a jest Kuba. Ze zniecierpliwieniem otworzył pocztę i odczytał wiadomość.
Cześć Dominik :) Masz czas się dzisiaj spotkać? Proponuje cukiernie o której mówiłeś. Daj mi znać, postawię ci dobre ciastko :) Kuba
Czarnooki odpisywał szybko na wiadomość, jakby bał się, że chłopak zmieni zdanie.
Bardzo chętnie, dzięki za propozycje :) Może o 15.00? Jeśli nie masz nic przeciwko. D
Po ustaleniu spotkania, Dominik udał się pod swoje ulubione drzewo, aby chwilę pomyśleć. Był podekscytowany możliwością zobaczenia Kuby, wręcz nie mógł się doczekać końca lekcji. Tak więc już rozpoczął odrabianie pracy domowej z poprzednich zajęć. Zastanawiało go tylko dlaczego niebieskooki nastolatek ma zawsze czas na wyjścia. Czyżby kończył szkołę wcześniej? A może wagaruje?
- A ty już robisz lekcje? – obok niego pojawiła się Gabriela, patrząc z góry na zeszyty. Szesnastolatek przyłożył dłoń do klatki piersiowej.
- Boże, nie zakradaj się tak – zamrugał, jakby chciał się upewnić, że dziewczyna nadal tam stoi – Lepiej mów jak idzie.
- Niezbyt – dopiero teraz zauważył jej smutne oczy. Usiadła obok na trawie, wbijając wzrok w książki Dominika – Kompletnie trudno jest się z kimś dogadać. Klasa dzieli się na podgrupy, a ja nigdzie nie pasuje. Zero współpracy między ludźmi – westchnęła ciężko – Dobrze, że chociaż ty jesteś.
Po tych słowach nastolatek zorientował się, że nadal są na terenie szkoły i każdy może ich zobaczyć. A znajomość z nim nie skończy się dobrze dla dziewczyny.
- Muszę iść, przepraszam – zerwał się na nogi, chowając rzeczy do plecaka.
- Dom… - nie dane było jej dokończyć, bo Dominik pobiegł w stronę budynku. Miał nadzieję, że nikt ich nie zauważył. Bał się pomyśleć co by się stało z blondynką gdyby dorwali się do niej Robert, Przemek i Łukasz. Poczuł na karku dreszcze. Może powie jej prawdę? Ale co jeśli znienawidzi go tak jak inni?
- Cholera – mruknął pod nosem. Postanowił unikać Gabrieli do końca dnia.
*
- Dominik! – Kuba zaczął machać do chłopaka z drugiego końca cukierni. Czekał na niego od pół godziny – Już myślałem nie przyjdziesz.
- Prze… przepraszam – zdyszany szesnastolatek dobiegł do stolika, opierając ręce na udach i głęboko oddychając – Ale autobus mi uciekł. Pominął fakt, że przez rozmyślanie o Kubie spóźnił się na przystanek. Rzucił plecak na krzesło, po czym klapnął na kanapę naprzeciwko niebieskookiego.
- Nic nie szkodzi, dobrze, że w ogóle się pojawiłeś – powiedział jego towarzysz, podając mu kartę – Co zamawiasz?
- Czekoladowy muffin i koktajl czekoladowy – rzucił Dominik po przejrzeniu karty.
- Wow, wszystko z czekolady? – zaśmiał się Kuba.W tym samym momencie pojawiła się kelnerka - Czekoladowy muffin, czekoladowy koktajl, jeden kawałek truskawkowego ciasta i sok porzeczkowy – wyrecytował gładko. Siedem minut później dostali swoje zamówienia.
- Kuba, mogę cię o coś spytać? – Dominik mieszał słomką w koktajlu, nieśmiało spoglądając na kolegę – Dlaczego zawsze masz tyle wolnego czasu? Kończysz szkołę wcześniej? Nie musisz odrabiać prac domowych?
- Uczę się w domu – odparł szatyn, biorąc kawałek ciasta do buzi – Mama uznała, że tak będzie lepiej. Nie rozwinęli tematu. Dominik zastanawiał się jakby to było uczyć się w domu. Spokój. Zero obraźliwych komentarzy. Marzenie…
***
Spędzili w cukierni sporo czasu. Na dworze robiło się ciemno. Postanowili wybrać się nad Wisłę, tam gdzie się poznali. Fale delikatnie odbijały się od brzegu, tworząc przyjemny nastrój.
- Podoba ci się w Warszawie? – zapytał czarnooki, zapinając bluzę. Zdał sobie sprawę, że do tej pory o to nie zapytał.
- Jest w porządku. To duże miasto, kreatywne – Kuba zamyślił się, odgarniając czarne kosmyki z twarzy.
Dominika naszła dziwna chęć dotknięcia jego włosów. Sam Kuba był w pewnym sensie pociągający. Tajemniczy. Stał lekko pochylony, bawiąc się sznurkiem od bluzy. Miał bardzo chudą sylwetkę. Sprawiał wrażenie jakby mógł się zaraz rozpaść na kawałki.Chłopak zobaczył, że jego towarzysz mu się przyglądał, więc uśmiechnął się nieśmiało, przystępując z nogi na nogę. Nagle podbiegł do rzeki i pozwalając aby chłodna woda obmyła mu dłoń. Po chwili ochlapał Dominika, który zaskoczony otworzył szeroko oczy. Zaczęli się gonić, co sekundę pryskając wodą dookoła. Nie przejmowali się tym, że są w butach i że ich spodnie są mokre. Dobrze się bawili i tylko to się liczyło. W końcu czarnooki złapał Kubę za kaptur, sprawiając tym samym, że chłopak wylądował w płytkiej wodzie na plecach. Dominik usiadł na nim okrakiem, zapominając o wszelkiej nieśmiałości.
- I co teraz, Kuba? - spytał śmiejąc się i wpatrując w niebieskie jak niebo, oczy nastolatka.
Nawet nie zauważyli jak ich twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Parę sekund niepewności i usta obojgu chłopaków złączyły się w delikatnym, czułym pocałunku. Woda przestała być zimna. Ich języki tańczyły razem, rozgrzewając ciała. Dominik czuł się cudownie i zorientował się, że od dawna o tym marzył. Od kiedy zobaczył Kubę chciał go poczuć. Chciał móc go dotknąć, pocałować.
 - Kuba - odezwał się, gdy w końcu przerwali pocałunek - Wiesz... ja cię chyba...
- Ej dzieciaki! Co wy tu wyprawiacie?! - rozległ się głos. Dwójka zerwała się na nogi spłoszona i ociekająca wodą.
- Chodź - powiedział Kuba, ciągnąc szesnastolatka za rękę. Schowali się za drzewem. Jakiś mężczyzna w mundurze świecił latarką dookoła.
- Cholera, uciekli! - warknął.
Gdy mężczyzna, prawdopodobnie policjant odszedł na bezpieczną odległość, Dominik i Kuba odetchnęli z ulgą. Niebieskooki ujął twarz kolegi w ręce. 
- Ja ciebie też - rzucił mu w usta i pocałował w nos.
Ten gest wydał się taki nieznaczny, ale wyrażał tyle uczuć. Dwójka splotła razem swoje ręce. Nareszcie wyznali swoje uczucia.
_____________________
Długo nie dodawałam, ale miałam bardzo dużo wyjazdów, gdzie nie miałam dostępu do internetu. Przepraszam za błędy.