Każdy pragnie wolności...

poniedziałek, 1 lipca 2013

Część 2 - Skylar

"Nawet jeżeli pociechy udziela niebo, to pomocy oczekuje się od ludzi" - Janusz Leon Wiśniewski

- Chodźcie dziewczyny. Czas na trening! - wycedziła Skylar, ciągnąc za sobą przyjaciółki. Wiedziała, że teraz zrobi wszystko, aby ten chłopak wreszcie ją zauważył...

*

Razem z Alice i Kelly pognała do szkolnej szatni. Ubrały się w stroje cheerleaderek i wybiegły na murawę koło boiska. Skylar, jako przewodnicząca drużyny, kierowała wszystkim.

Minęły pozostałe zajęcia i blondynka mogła wreszcie pójść do domu. Wsiadła do błyszczącej, czarnej limuzyny z przyciemnianymi szybami, która zaparkowała przed szkołą. Znowu większość osób patrzyło z  zazdrością i zainteresowaniem. Sky uwielbiała ten widok.
- Dzień dobry, panienko Bellamy – przywitał ją kamerdyner, podnosząc do góry czapkę oraz przekręcając kluczyki w stacyjce.
- Witaj, Davidzie – odpowiedziała dziewczyna z uśmiechem na ustach, zapinając pasy. Auto ruszyło, a Skylar wpatrzyła się w widok za oknem. Mijała zwykłe, jednorodzinne domy. Dopiero po chwili dotarła do swojej dzielnicy. Limuzyna zaparkowała pod ogromną, białą willą z basenem. Skylar patrzyła na nią uważnie za każdym razem, jakby chciała się przekonać czy to jej dom. Trzasnęła drzwiami i ruszyła w stronę budynku.

- Mary? – krzyknęła do swojej służącej – Mary, weź moją torbę – odpowiedziała jej cisza. Mary była ich służącą odkąd dziewczyna skończyła 8 lat. Traktowała Sky jak księżniczkę, wykonywała jej polecenia. W końcu ta praca do niej należała. Okazało się, że kobieta poszła na zakupy, zostawiając swojej podopiecznej obiad na stole. Skylar zjadła posiłek i odrobiła lekcje. Włączyła sobie mecz w telewizorze, który miała w pokoju. Jednakże jej myśli krążyły zupełnie gdzie indziej. Pragnęła oczarować Thresha, żeby reagował na nią tak ja inni. Patrzył z zachwytem na jej ciało, podziwiał i chciał dotykać...
*
Równo o 6:00 rano, w piątek blondynka stanęła przed szafą. Nie musiała się zastanawiać bardzo długo. Posiadła dużo ubrań w których jeszcze nie chodziła. Założyła czarną bieliznę, a na nią jeans'owe szorty i złotą bokserkę. Całość dopełniła białym sweterkiem i paroma dodatkami. Wiedziała, że wygląda dobrze. Ba! Nawet bardzo. Alice i Kelly już czekały na nią przed szkołą.

Po czwartej lekcji do uszu Skylar dobiegł głośny pisk.
- Sky, Ali zgadnijcie gdzie dzisiaj idziemy? - brazylijka podbiegła do przyjaciółek, co chwila poprawiając torbę na ramieniu - Dostałam wejściówki do klubu "Bolt". W dodatku nie sprawdzą nam dowodów!
- Super, mam świetny ciuch na tą okazje - brunetka klasnęła w dłonie - Na pewno będą jacyś starsi faceci!
- Co nie? Będzie ubaw - Kelly podskoczyła w miejscu.
- Widziałyście nowego? - spytała nieświadomie blondynka - To znaczy... Ma tupet, żeby zwiewać w swój drugi dzień szkoły - natychmiast się poprawiła, rozglądając ukradkiem.
- Nie widziałam go - brazylijka machnęła ręką - Ale idziesz na party, prawda Sky?
- Jasne - dziewczyna uśmiechnęła się - Beze mnie nie ma imprezy!
- W takim razie widzimy się dzisiaj przy tej kawiarni, blisko klubu o 21:30 - zaproponowała Alice - Oczarujmy wszystkich! Kells, ale jesteś pewna, że nas wpuszczą? Mam na myśli, że zawsze nas wpuszczają, ale tym razem zdradziłaś swój wiek i no wiesz...
- Mam swoje kontakty, spokojna głowa - siedemnastolatka zapewniła przyjaciółkę.
*
Skylar leżała na swoim łóżku z głową w chmurach. Już widziała dzisiejsze spojrzenia facetów, którzy będą się bić, aby móc zamienić z nią słowo. Liczyła w głowie drinki, była pewna, iż dostanie większość za darmo. Takie były właśnie przywileje bycia ładną i zgrabną. Nie miała zamiaru informować ojca o tym, że wychodzi. I tak wróci jutro, a ona sobie spokojnie poimprezuje. W końcu wybiła 19:00 i blondynka mogła się przygotować. Chciała wyglądać olśniewająco. Wyciągnęła z kosmetyczki samoopalacz. Wysmarowała się i  niedługo potem widziała efekt. Zrobiła platynowe pasemka. Zaś na twarz naniosła grubą warstwę tuszu do rzęs. Usta posmarowała bladoróżowym, połyskującym błyszczykiem. Poprawiła brwi, a powieki pomalowała na złocisty kolor. Założyła piękną, różową sukienkę z ciągnącym się tyłem oraz duże, perłowe kolczyki. Była gotowa.

- Jestem - przywitała się z przyjaciółkami nieco po ustalonej godzinie - Idziemy?
Dziewczęta - aby wyglądać elegancko, uniosły lekko głowy do góry. Parę minut później czekały na wejście do klubu z którego dochodziła głośna muzyka. Kelly pokazała wejściówki i ochroniarz wpuścił je do środka. Z taką ilością makijażu wyglądały nawet na starsze.
Na parkiecie było mnóstwo ludzi. Wszyscy podskakiwali do rytmicznych kawałków zapodawanych przez DJ'a. W jednym rogu mieścił się bar, gdzie można było kupić różnorodne piwo i drinki. Dalej były ustawione kanapy, które w większości stanowiły miejsce do całowania. Trójka dziewcząt nie czekała długo. Zaraz wskoczyły na środek sali, bawiąc się wspólnie. Skylar nie przeszkadzało to, że była ściśnięta przez dwóch mężczyzn pachnących papierosami i alkoholem, bez wstydu wpatrzonych w jej zgrabne nogi. Dobrze się  bawiła i tylko to się liczyło.
Tak jak wcześniej myślała, została zaproszona na drinka. Nie miała głowy do ostrożności. Piła wszystko co tylko zostało podstawione pod jej nos. Tymczasem Alice i Kelly zniknęły gdzieś w tłumie. Blondynka siedziała na stołku przy stoliku, obserwując otoczenie. Nagle znikąd pojawił się przed nią jakiś mężczyzna.
- Co taka ślicznotka robi tutaj sama? - spytał, siadając na miejscu obok. Był nieco starszy od dziewczyny. Mógł mieć dwadzieścia parę lat - Poproszę whisky - rzucił do barmana - Mogłabyś zdradzić swoje imię?
- Sky - przedstawiła się blondynka.
- Jestem Mark - powiedział mężczyzna. Skylar przyjrzała mu się uważnie. Brunet był nawet przystojny. Jego twarz pokrywał dwudniowy zarost. W końcu Mark bardziej rozkręcił rozmowę. Zamówił jej nawet drogiego drinka!
- Mogę ci coś pokazać? - zaproponował, wstając z miejsca. Minęło trochę czasu od kiedy przyszedł.
- A co to takiego? - zdziwiona, ale zaciekawiona Sky całkowicie zapomniała o wszystkim. Jej towarzysz nie odpowiedział. Niemal brutalnie pociągnął dziewczynę za rękę. Opuścili bar w całkowitym milczeniu - Mark gdzie idziemy? - spytała, gdy zobaczyła, że są w magazynie na tyłach klubu. Nie była pewna czy to legalne.
- Spodoba ci się - brunet uśmiechnął się w dziwny sposób. Kiedy jego zdobycz rozglądała się po pomieszczeniu, on sprytnie zamknął drzwi wrzucając klucz do tylnej kieszeni spodni.
- Mark? - mężczyzna zaczął się do niej przybliżać, zaś dziewczyna zrobiła parę kroków w tył. W końcu on chwycił ją za biodra, przyciągając do siebie. Czuła na sobie jego oddech, co nie było najprzyjemniejszą rzeczą na świecie - Przestań, to nie jest zabawne - spróbowała go odepchnąć, ale na nic. Kiedy zaczął jeździć językiem po jej szyi, nie wytrzymała i uderzyła go w twarz. Przestraszona pobiegła w stronę drzwi. Gdy zorientowała się, że są zamknięte, poczuła gulę w gardle.
- Kurwa - syknął Mark, dotykając dłonią policzka. Po chwili na jego twarzy zagościł nienaturalny uśmiech. Niczym wściekłe zwierzę, rzucił się na blondynkę, powodując tym samym, że upadła na podłogę w kąt. Pochylił się nad nią, przygniatając swoim ciałem. W magazynie rozległ się krzyk - Niunia, bądź grzeczna i tak nikt cię nie usłyszy - szepnął do jej ucha. Skylar rozpaczliwe szukała wzrokiem czegoś, czym mogłaby sobie pomóc. Pierwszy raz w życiu straciła nad czymś kontrolę. Do jej oczu zaczęły napływać łzy w momencie kiedy napastnik podciągnął do góry jej różową sukienkę, chwytając za koronkowe, czarne majteczki.
- Błagam, przestań. Zostaw mnie - mocno zacisnęła powieki. Nie chciała widzieć tego co się zaraz wydarzy.
Wtedy usłyszała świst i cały nacisk ze strony Marka zniknął. Gwałtownie otworzyła oczy, mimo to łzy sprawiły, że obraz zamazywał jej się przed oczami. Słyszała tylko krzyki i odgłosy łamania.
- Już dobrze. Wszystko będzie dobrze - ciepły głos dotarł do jej uszu. Potem była już tylko ciemność.
*
Skylar obudziła się z bólem ciała. Z cichym jękiem uniosła swoją sylwetkę do góry. Momentalnie wróciło do niej wspomnienie sprzed paru godzin. Z paniką w oczach zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Z lekkim zaskoczeniem stwierdziła, że nie jest to klubowy magazyn, tyko jakiś pokój. Na szafce obok paliły się świeczki. Pomieszczenie było pomalowane na biało i panował w nim lekki bałagan. Z pewnością należał on do jakiegoś chłopaka, gdyż na krześle zobaczyła męskie koszulki i skarpetki. Na przeciwko łóżka, na którym leżała zobaczyła ścianę oblepioną różnorodnymi rysunkami, zdjęciami i kartkami książek. W tym momencie poczuła jak coś porusza się pod kołdrą. Niepewnie podniosła materiał do góry. To mały, hebanowy kociak bawił się jej sukienką. Uśmiechnęła się, wyciągając palec do malca. Zwierzak jednak nieufnie zeskoczył z łóżka, znajdując miejsce na obrotowym krześle koło biurka.
Ale gdzie ona była? 
Wtem drzwi do pokoju otworzyły się i stanął w nich właściciel kotka.
- Obudziłaś się - stwierdził, trzymając w dłoniach kubek w śmiesznym kształcie krowy.
- Thresh? - Sky z niedowierzaniem wpatrzyła się w chłopaka - Ty...
- Nie sądziłem, że można być aż tak nieodpowiedzialnym - przerwał jej, stawiając naczynie na szafce nocnej - Ten dupek o mało cię nie zgwałcił - przejechał dłońmi po włosach.
- Jestem odpowiedzialna - zbulwersowała się dziewczyna, zakładając ręce. W duchu przyznawał Thresh'owi racje. Nie powinna była od razu ufać Markowi.
- Jasne - chłopak wzniósł oczy ku górze. Napij się - tu skierował wzrok na kubek. Sky zajrzała do środka. Do jej nosa dobiegł zapach słodkiej, malinowej herbaty. Upiła łyk i od razu poczuła się lepiej - Odwiozę cię do domu - usłyszała po chwili głos szatyna, który wyciągał kurtkę z szafy.
Tak szybko?
- No co maleńki? - pogłaskał po głowie kociaka, miauczącego w niebo głosy - Czekaj na mnie grzecznie. Może uda mi się skołować coś do jedzenia.
Te słowa zdziwiły Skylar. Skołować? Coś do jedzenia? Gdzie w ogóle są rodzice Thresh'a? Czy wiedzą, że ich syn ma gościa?
- Słodki jest - odezwała się nieświadomie, jak w szkole - Ale nie dał się pogłaskać...
- Ma na imię Czarny. To nieufne stworzonko - zaśmiał się. Blondynka pierwszy raz w życiu słyszała taki śmiech. Sympatyczny i szczery. Doszła do wniosku, że lubi głos tego nowego - No wstawaj! - pośpieszył siedemnastolatkę - Princesso, chyba nie sądzisz, że dam ci przespać w moim łóżku całą noc? - z nutką złośliwości, zaczął stukać palcami o nogę.
Sky wstała niechętnie, gdyż lekko trzęsły jej się nogi. Spojrzała w lustro wiszące na ścianie. Dopiero teraz zorientowała się, jak strasznie musi wyglądać. Na policzkach widniały białe smugi od łez, co wyglądało dziwnie na warstwie samoopalacza. Pod oczami miała ciemne plamy, zapewne pozostawione przez tusz i kredkę. Sukienka była lekko pognieciona i przedarta w jednym miejscu.
- Trzymaj - Thresh podał jej swoją szarą bluzę - Bo zmarzniesz - dodał po paru sekundach. Budynek w którym mieszkał szatyn, wyglądał przerażająco. Charakteryzował się gołymi ścianami w graffiti. Ze starych żarówek sączyło się słabe światło, w kątach zwisały ogromne pajęczyny.
Widać, że nie był bogaty...
Chłopak otworzył drzwi starego mercedesa i jak dżentelmen wpuścił Skylar do środka. Sam wsiadł na miejsce prowadzącego i odpalił samochód. Nastolatka otuliła się bluzą, ukradkiem wpatrując się w swojego towarzysza. Zaintrygował ją...